Chad Love-Lieberman i jego proceder

Od przynajmniej miesiąca w pewnych kręgach robi się grubo na temat wymienionego w tytule jegomościa i okazuje się, że tzw. „Chad Love-Lieberman scandal” zatacza coraz szersze kręgi.

Chad w największym skrócie jest perfidnym i bezczelnym złodziejem, który próbował dorobić się na cudzych obrazach, głównie za sprawą ściągniętej już z sieci strony art4love.com oraz swojego „partnera biznesowego” Craig’a Pravdy z markyourspot.com. O ile jednak złodziei jest w sieci mnóstwo, a kolokwialne „niumanie” cudzych prac nawet ze znakami wodnymi i rozbudowanymi autografami ma miejsce każdego dnia i w różnej formie, to forma w jakiej dokonał tego Chad jest chyba największym skandalem ostatnich lat, dając niezłego „chadu”.

Co zrobił ten cymbał? Na art4love.com zaczął sprzedawać wydruki na płótnie prac, które po prostu nie były jego, ale … uwaga … ponad 700 innych artystów, od tych wschodzących dopiero chociażby na deviant’cie, po grube nazwiska związane z Udonem, Marvellem i DC Comics, nawet naszą bardzo uzdolnioną rodaczkę – Martę Samborską. Po prostu rżnął wszystko jak leci i sprzedawał jako „oryginalnie malowane prace” w cenach 200-1000$. Nie jednak skala jest tutaj przerażająca, a to, że ten, za przeproszeniem, skretyniały idiota wręcz chwalił się „swoimi” dokonaniami, pozując na tle prac, które sam ukradł, bez wiedzy ich prawowitych autorów i z uśmiechem na twarzy komentując, że  ewentualni inni artyści którzy namalowali niektóre obrazy sprzedawane na art4love mają podpisane z nim jakieś umowy. Ciekawe że nikt z nich o tym nie wie. Poniżej fotka naszego dumnego ze swojej głupoty bohatera ruskiej gwiazdy na tle kradzionych dzieł, zaś tutaj namacalny przykład kradzieży prac: LINK

 


 

Sam jestem artystą, grafikiem, projektuję, maluję, rysuję, zawodowo i prywatnie, także mam spore pojęcie o prawach autorskich i wartości nakładu pracy włożonego w każde swoje dzieło, obojętnie czy to postać komiksowa rysowana przy nocnej herbacie dla zwykłej zabawy, czy interfejs aplikacji webowej za grube tysiące, dlatego też nie rozumiem tego człowieka i tego, jak wielkim można być debilem (pewnie dlatego nie przebieram tutaj w słowach), żeby pokusić się na zabawę w ksero na tak wielką i bezczelną skalę. Mało tego – próbował również sprzedawać na identycznej zasadzie stockowe zdjęcia. On chyba nie miał i nadal nie ma zielonego pojęcia nt. tego co zrobił, a robił to z premedytacją (przynajmniej tak wskazują jego późniejsze kroki choćby z nowymi ID czy też komentowaniem samego siebie we własnej obronie nazywając wszystkich „haterami”). Nie wiem też czy ma wiedzę nt. swojej aktualnej sytuacji która powstała z jego tępych działań podyktowanych tylko żerowaniem na cudzych dokonaniach w celach zarobkowych. Jeszcze bardziej nie rozumiem wszystkich, którzy dali się na jego szopkę nabrać, ponieważ jest po prostu niemożliwe aby jeden artysta był w stanie opanować tak wiele różnych, często nawet skrajnych i przeciwnych sobie, stylów i nurtów artystycznych. To jest po prostu nieosiągalne aby dojść do tak wysokiego poziomu w każdym z nich i już samo to powinno wzbudzić podejrzenia.

Aktualnie sprawa wygląda tak, że formułowany jest przeciw niemu pozew zbiorowy ze strony poszkodowanych artystów i ilustratorów, zaś całość okazuje się mieć coraz głębsze dno, które może zakończyć się nawet wkroczeniem federalnych. Chad powołuje się na znajomości z Paris Hilton (zdjęcia okazały się fotomontażem), bycie siostrzeńcem senatora Liebermana (jego biuro zaprzeczyło tej informacji), znajomości z co bardziej znaczącymi nazwiskami, czy też firmami. A żeby było śmieszniej – i chyba najśmieszniejsze jest właśnie to – Chad robi sobie jaja z ludzi zakładając kolejne fake’owe domeny i ID oraz to, że art4love działa od 2005 roku i nikt nie reagował na ten proceder. Po odkryciu, zaczęło robić się coraz głośniej, Internet się wkurzył, a że lepiej z nim nie zadzierać, może przekonać się najdobitniej właśnie Chad. Ciekawe co zrobi 4chan…

Chad wydał też kilka książek, które również okazały się kserem cudzych prac, ludzie zaczęli nagłaśniać sprawę na łamach chociażby forum Stephena Colberta z programu The Colbert Report, napisali też do CNN, MSNBC, pojawiły się także groźby pod adresem Craiga Pravdy i jego rodziny na jego koncie w Google+. Również Facebook ruszył z inicjatywą.

Niestety kopiowania cudzych prac nie da się uniknąć, zwłaszcza w Internecie, w którym można przyjąć zasadę że wszystko co zostanie opublikowane, nie podlega już większej kontroli. Chad pokazał że można zrobić użytek nawet z małych obrazków, które ludzie codziennie ładują na dA, przywłaszczając je sobie i nawet pchając na wydruk na płótnie, gdzie przecież duży rozmiar i odpowiednia rozdzielczość są jak najbardziej wskazane. Dlatego myślę że warto pójść za radą okradzionego i wcześniej linkowanego Alexiussa na przyszłość: „watermark everything”. Poczytajcie, znajdziecie tam więcej linków i informacji niż możecie przypuszczać że mogłyby się tam znaleźć:

http://www.art4loveisafraud.com/

http://redbeancookie.wordpress.com/2011/08/24/the-saga-of-chad-love-lieberman-a-k-a-why-you-shouldnt-piss-off-the-internet/

http://faso.com/fineartviews/34286/art4love-copyright-infringement-scandal-chad-love-lieberman-art-scam-king

http://faso.com/fineartviews/34702/art4love-whistleblower-speaks-out-against-chad-love-lieberman-art4love-i-and-art4love-ii

http://www.plagiarismtoday.com/2011/08/22/the-art4love-chad-love-lieberman-plagiarism-scandal/

http://blog.deirdrereynolds.com/2011/08/art-theft-scam-list.html

… i tak, to się dzieje tu i teraz.

There are 5 comments

Comments are closed.