Dysk SSD w laptopie. Czy warto?

W dyskowym światku napędy SSD zajmują obecnie mocną i stale umacniającą się pozycję, głównie za sprawą coraz bardziej dopracowanej technologii oraz niedawnej powodzi w Tajlandii, która skutecznie wywindowała ceny napędów chociażby takich producentów jak Seagate czy WD o 200-300% u rodzimych handlowców. Ci, mimo posiadania stanów magazynowych, woleli „profilaktycznie” podnieść ceny do takiego poziomu, aby uwzględnić ewentualne przestoje i niedostatki w podaży, choć bardziej pewnie przemawiała za tym czysta chęć zysku, ponieważ w Polsce już tak jest, że do podnoszenia cen z nieważne jakiego powodu garną się wszyscy, ale do ich obniżania już trudno znaleźć chętnych. I tak sytuacja przedstawia się zatem następująco: konwencjonalne dyski twarde stoją na wyższych niż przed czwartym kwartałem 2011 roku cenach (i będą prawdopodobnie znów rosnąć), zaś dyski SSD w ich kontekście stały się wraz ze swoimi, nadal w wielu przypadkach sporymi, cenami bardziej atrakcyjne niż kiedykolwiek. W końcu przecież jeśli potrzeba dodatkowych GB to człowiek rad nie rad musi coś kupić. Czy zatem warto myśleć o wydatku 500-600zł na dobry dysk SSD pod laptopa i czy gra w ogóle jest warta świeczki – na to pytanie odpowie niniejszy artykuł.

Rola komputera osobistego zmieniała się na przestrzeni lat, wraz z technologią, adaptacją i potrzebami. Najpierw były to maszyny dla nielicznych, potem domowe centra rozrywki, a obecnie zaczynają sprowadzać się do roli głównych magazynów danych, niejednokrotnie ustępując miejsca laptopom + NASom. Nasze społeczeństwo opiera się obecnie przede wszystkim na informacji i odpowiednio prowadzonej gospodarce informatycznej. W przypadku każdego z nas oznacza to przede wszystkim archiwizację naprawdę wielu danych, faktur, adresów, zdjęć, dokumentów, nagrań, wreszcie dochodząc do sfery rozrywkowej w postaci wielu GB zagospodarowanych przez rozpasane instalacje gier czy też oprogramowanie wszelkiej maści, filmy i muzykę. Kiedyś ciężko było zapełnić dysk 6,5GB, teraz standardem dla PC i laptopów są dyski 500-1000GB, a i one często stają się zbyt małe, zwłaszcza, gdy mówimy o komputerach stacjonarnych, które w przeciwieństwie do laptopów pozwalają na stałe rozbudowywanie o kolejne dyski, bez potrzeby trzymania danych na przenośnych dyskach USB. Jaki zatem jest sens wymiany dysku w laptopie, np. z pojemnego 500GB na 60GB SSD i do tego za sporo większe pieniądze?

 

 

SSD vs HDD – najważniejsze wady i zalety

Największe wady dysków opartych na pamięciach typu MLC, bo właśnie taka jest najczęściej spotykana, to przede wszystkim:

– wysoki koszt 1 MB danych w porównaniu do HDD

– co za tym idzie: małe pojemności dysków SSD na tle HDD

– zużywanie się komórek pamięci w trakcie ich wykorzystywania, najczęściej określane przez limit 10000 operacji zapisu na jedną komórkę dla MLC

– konieczność i tak dokonania zakupu wydajniejszego modelu (lub po prostu z lepszym kontrolerem), jeśli chce się realnie poczuć różnicę między takim napędem a dyskiem twardym

– konieczność stosowania w takich napędach dodatkowych systemów zerujących, jak TRIM, które nie są obsługiwane przez systemy inne niż Linux, Windows 7 i Windows Server 2008.

Głównie z tego ostatniego powodu warto zastanowić się czy zakup jest opłacalny, bowiem trzeba będzie wtedy doliczyć sobie do wydatków ekstra za system operacyjny, który na pewno będzie wiązał się z mniejszymi bądź większymi konsekwencjami wynikającymi z migracji: czy to w sprzęcie czy w oprogramowaniu. Co prawda bez systemu TRIM można żyć, ale przecież sens wymiany czegokolwiek na coś lepszego nie może mnożyć zmartwień zamiast ich umniejszać. Teoretycznie też można darować sobie jakiekolwiek umartwianie się innymi systemami, bo przecież Windows 7 „mają wszyscy, jest wspaniały, niezawodny i w ogóle”, a na każdy post / wpis / tekst traktujący np. o Viście, można niezmiennie usłyszeć ten sam bełkot o migracji. Mnie niestety zmartwienie brakiem TRIMa dotyka jeśli myślę lub myślałem kiedykolwiek o ulepszeniu swojego K52DE, ale nie będę wydawał drugiej takiej kwoty, którą przyszłoby mi zapłacić za SSD (60GB dajmy na to) na system tylko po to, aby wykorzystać jeden jego „ficzer” i podnieść sobie koszt migracji dwukrotnie, bo ze względu na częste korzystanie z Security Policy Console minimalną wersją jaką mógłbym nabyć jest Windows 7 Pro, po prostu szkoda mi pieniędzy. Ubuntu z kolei wyklucza u mnie pracę „na poważnie” ze względu na użycie specyficznych aplikacji, mogących ruszyć z pełną wydajnością tylko w środowisku Windows.

Wróćmy zatem do sytuacji gdy nie trzeba się oglądać za siebie. Laptop + Windows 7, jakie zalety można uzyskać dzięki wymianie konwencjonalnego dysku na SSD?

+ duży wzrost szybkości działania (dzięki zakupowi modelu o porządnych parametrach),

+ mniejsze zużycie energii, ponieważ napędy SSD są sporo mniej pod tym względem wymagające, przekładające się na zauważalny wzrost czasu pracy na baterii,

+ mniejsze wydzielanie ciepła, co również jest nie bez znaczenia w przypadku laptopów mających przecież niemałe zagęszczenie w sobie komponentów elektronicznych, a co może przyczynić się również do wyciszenia głównego wentylatora laptopa (mniej ciepła = mniej RPM)

+ brak części mechanicznych oznaczający o wiele mniejsze ryzyko utraty danych,

+ bezgłośna praca.

Jak widać każda z w/w zalet jest fundamentalna z punktu widzenia urządzenia dyskowego, także zysk z wymiany napędu zauważalny jest na najważniejszych płaszczyznach w przypadku urządzeń przenośnych. Szybciej + dłużej + chłodniej + bezpieczniej + ciszej, w przypadku laptopa liczba zalet i zakres zysku jest większy, niż w przypadku komputera stacjonarnego, gdzie na ogół generowany przez pozostałe komponenty poziom hałasu wyzeruje zaletę bezgłośności napędu SSD, bateria się nie liczy, a brak części mechanicznych nie niesie ze sobą takiej minimalizacji ryzyka jak w przypadku laptopa, którym tłuczemy się przecież podczas jazdy samochodem, pociągiem czy też po prostu w nocy w łóżku, czytając na dobranoc maile od klientów i zadając sobie wciąż pytanie „Boże co jeszcze mnie jutro spotka”.

 

„Stary” dysk wciąż się przyda

Dużą zaletą jest też możliwość zagospodarowania zdemontowanego dysku HDD nawet wtedy, gdy laptop posiada tylko jedno miejsce na montaż dysku twardego. Ot wystarczy kupić dobrej jakości kieszeń 2,5” na dwa złącza USB, by móc zabrać ze sobą wszystkie niezbędne dane i zredukować niedogodność płynącą ze sporo mniejszej pojemności dysku SSD zamontowanego w laptopie na stałe. Dzięki temu można też przeprowadzać sporo łatwiej i szybciej synchronizację danych z backupem, czy to stacjonarnym komputerem czy też dyskiem zewnętrznym pełniącym takową rolę, a także korzystać ze wszystkich danych na innym komputerze.

Największym hamulcem w przypadku podjęcia decyzji o migracji na nowy dysk w takiej technologii okazuje się kombinacja ceny, pojemności i utartego przekonania o bardzo szybkim zużywaniu się takiego dysku, powodując tym samym zagrożenie bezpieczeństwa i integralności danych. Tymczasem ceny zaczynają się kształtować w okolicach dostępnych dla coraz większej liczby użytkowników, pojemności rosną i już w tym momencie spokojnie można zaopatrzyć się w dysk nadający się na partycję systemową a nawet wraz z jedną partycją na dane w dosyć rozsądnej cenie, a zużywanie się przebiega w sposób kontrolowany i już wraz z drugą generacją dysków SSD przestało zbyt mocno odstawać od tradycyjnych napędów talerzowych.

 

Rozwiązania SSD w praktyce

O ile w przypadku słuchawek trzeba niestety bazować na subiektywnych doznaniach, tak w przypadku takich urządzeń jak SSD można uzyskać zupełnie wymierne parametry nadające się do porównania. O ile też puste paski średnio działają na ludzką wyobraźnię, o tyle pokazanie chociażby czasu potrzebnego do uruchamiania systemu czy też co mocniejszych aplikacji, np. Photoshopa, daje mocno do myślenia:

Uruchamianie systemu Windows 7 – SSD vs HDD

Uruchamianie Photoshopa CS5 – SSD vs HDD

To jednak tylko przedsmak – w sieci można znaleźć też sporo testów syntetycznych i bazujących na realnych operacjach dyskowych. W przypadku PS’a czy też innych mocnych aplikacji jak Painter czy Photo-Paint, gdzie w przypadku dużych plików dysk zaczyna brać udział w procesie obróbki i jednocześnie być czynnikiem najbardziej spowalniającym, SSD znów wykaże się sporym potencjałem na przyspieszenie finalnego renderingu.

 

Podsumowanie

Odpowiedź na pytanie postawione w artykule jest w zasadzie jednoznaczna: czy opłaca się wymienić dysk na SSD w laptopie? Tak. Mimo większej ceny niż tradycyjny napęd i mniejszej pojemności, zysk płynący z bezpieczeństwa, oszczędności energii i wydajności przekreśla potencjalne wady. Obecnie posiadany dysk można spokojnie użyć jako przenośny storage w kieszeni USB, dzięki czemu zyskuje się dostęp do danych kiedy się chce i gdzie się chce.

There are 8 comments

Comments are closed.