Fałszywe karty microSD

Dawno już nie kusiłem się na publikacje na łamach Techfanatyka. No cóż, siła i uwaga rozerwane na wszystkie strony, zaś blogowo głównie w kierunku Audiofanatyka. Wpisem niniejszym jednak mam nadzieję dać dowód na to, że o tematyce podejmowanej przez blog nie zapomniałem. Po prostu nie miałem ani czasu, ani tematu dogodnego do podjęcia. Do dziś. I choć temat stary jest jak świat, warto dorzucić do niego też i moją własną cegiełkę.

Ostatnimi czasy zwrócił się do mnie z pewną zagwozdką znajomy, który nabywszy kamerkę samochodową wraz z kartą pamięci narzekał na jej problematyczność. Kamera (Mivue 366) bowiem miała wymóg pracy w zasadzie tylko taki, aby karta działała z szybkością przynajmniej Class 6. W jego przypadku natomiast była nią 32GB Class 10, ale mimo to widział często komunikat „Slow memory card”.

Sam również jestem posiadaczem kamery samochodowej, również Mivue, ale 358. Tak samo kartą w moim przypadku była Toshiba 16GB Class 10. Brak jakichkolwiek problemów. Ciekawostką było, że problem nie pojawiał się od razu, a dopiero po jakimś czasie. Mało tego – szybkie formatowanie potrafiło nie wyczyścić do końca karty i pozostawić na niej parę gigabajtów zajętych bitową papką, niewidoczną z poziomu FW kamery oraz Windows, a część plików podczas regularnego nagrywania potrafiło być potem uszkodzonych i niemożliwych do odtworzenia.

Podejrzenie padło na kamerkę oraz uszkodzenie karty. Ta pierwsza jednak działała prawidłowo z moją Toshibą, a druga w HDTune nie wykazywała żadnych defektów, aczkolwiek dosyć szybko prędkość skanowania jakby spadała. Postanowiłem więc sprawdzić, w sumie całkowicie na boku, zachowanie się obu pod względem szybkości. Zdziwienie moje było dosyć spore gdy okazało się zjawisko widoczne na poniższym szybkim porównaniu:

 

 

Jeśli założymy, że kość pamięci składa się z 8GB modułów, to w przypadku 32GB karty tylko JEDEN z nich był rzeczywiście modułem Class 10, podczas gdy trzy kolejne zachowują się, jak moduły Class 2, osiągając niemal idealnie od progu 25% zapełnienia karty prędkość 1,9 MB/s. Jak zachowuje się „moja” karta – widać wyraźnie. Prędkość niewiele mniejsza od pierwszego modułu, ale żadnych przykrości. Ich porównanie w ramach klas ogólnie przyjętych dla tego standardu, można podejrzeć na wiki.

Wniosek jest więc prosty: FAKE. Bezczelne podróbki. Do tego o tyle perfidne, że zakładające niewykorzystywanie przez użytkownika od samego początku pełnej pojemności karty, a skupienie się na małych porcjach danych niewykraczających poza objętość 8GB. Pierwszych, zupełnie zgodnych z prawdą napisaną na pudełku – szybkich GB, które mogą uśpić czujność i tym samym o oszustwie dać znać daleko po progu 10 dni przewidzianych ustawowo na zwrot bez podania przyczyny. Sprytne, prawda?

W efekcie znajomy nie jest w stanie używać 75% swojej karty, nie może zabrać kamerki z czystym sumieniem na wyjazd, bo ta może mu się w najmniej oczekiwanej chwili wyłączyć, gdyż „karta jest za wolna”. Pal licho te grosze, które kosztowała – w tej konkretnej sytuacji sprawność urządzenia rejestrującego i integralność zapisanych na karcie danych może rozsądzić o winie za spowodowanie wypadku i uchronić nas przed bezczelnością drogowych za przeproszeniem cymbałów, którzy nie dość, że zniszczyli nam auto i próbowali zabić wraz z naszą rodziną, to jeszcze gotowi są kłamać w żywe oczy, że to nasza wina.

 

Jak sprawdzić, czy padło się ofiarą oszustwa?

Sprawdzić kartę na komputerze HDTunem jest chyba najlepszą receptą na uzyskanie przekonującej odpowiedzi. Najlepiej jest to zrobić od razu po zakupie, póki jeszcze obejmuje nas prawo do odstąpienia od umowy bez podania przyczyny. HDT jest poza tym dostępny w wersji darmowej do prywatnego użytku, toteż nie jest potrzebne kosztowanie się na wersję Pro lub zabawę w triale.

 

Oszukali mnie. Jak żyć?

Karty tego typu są bardzo tanie, tańsze od markowych, toteż wiele osób nawet nie będzie się pewnie próbowała bawić w zwroty, zwłaszcza po czasie. Ale jeśli nie minęło jeszcze 10 dni, a my nie robiliśmy zakupu na fakturę (zakup firmowy), to moim zdaniem warto przynajmniej dla zasady to uczynić. Naciągacze właśnie na to liczą, że odpuścimy. Tu parę złotych, tam parę złotych i tak x500 sztuk takich kart…

 

To jak kupować żeby nie żałować?

Z głową i przestając bawić się w sknerę. Jeśli widzimy, że normalna, markowa karta kosztuje za 16GB 36-47zł, a tutaj mamy „hiper okazję”, „promocję” i „najszybszą na świecie” za 30 z groszem, ale już jako 32GB i bez podanego producenta, to światełko czerwone jak przy zanurzeniu awaryjnym powinno palić się bez przerwy. Nawet na takich bzdurkach, nawet za takie grosze. Oszustwo to oszustwo, różni się tylko skalą i dotkliwością, a możecie mi wierzyć, że w tym konkretnym przypadku nadrabia się ilością. Z nawiązką.

Aukcja na której dokonano zakupu, aktywna do 16 lipca:

 

511 osób kupiło 645 sztuk. Gratuluję nabywcom.

 

 

There are 2 comments

Comments are closed.