Jak mądrze wybrać tablet graficzny

Gdy swego czasu jeszcze udzielałem się na forum PCF, zdarzyło mi się wypowiadać w pewnym wątku dotyczącym wyboru tabletu dla początkującego użytkownika do 500zł. Oczywiście nie mówię tutaj o tabletach multimedialnych (tablety PC, internetowe, jak zwał tak zwał) tylko o klasycznych urządzeniach graficznych kryjących się pod tą nazwą i mimo że technologia jak zawsze galopuje do przodu, kryteria i obostrzenia przy wyborze tych urządzeń pod kątem konkretnych predyspozycji ich, być może przyszłego, użytkownika, pozostają niezmienne, a o których warto napisać zwłaszcza z tego powodu, że później dywagacje te łatwo znaleźć i nie toną one w gąszczu spamu i wątków tak banalnych jak dna skarpetek ich forumowych autorów.

Moja własna przygoda z tabletami sięga czasów, gdy moim głównym procesorem był leciwy Pentium 4 na s478 a pierwszym modelem jaki kupiłem był Pentagram Titan A4 USB. Od tamtej pory stale mi towarzyszyły i towarzyszą nadal w naprawdę różnym wydaniu, więc doświadczenie w pracy z plastikową płytką i rysikiem jest myślę u mnie całkiem spore, jednocześnie kwalifikujące moją skromną osobę na zabranie głosu w sytuacji doradzenia owego sprzętu komuś, kto takiego doświadczenia nie posiada. W końcu teoretyzować każdy potrafi, gorzej gdy przychodzi do opisania faktycznego stanu rzeczy.

 

Kto, z kim, gdzie i dlaczego?

Pod tym dziwnym nagłówkiem kryje się bardzo ważna rzecz – wstęp do rozpoczęcia naszych rozważań i zadanie sobie pytania: po co właściwie tak mocno przyglądać się kwestii zakupu pierwszego tabletu i dlaczego tabletu?

Ponieważ pierwszy zakup jest krytyczny z punktu widzenia psychiki i pierwszych doświadczeń, rzutujących na późniejszą pracę z tabletem, nie warto kupować tańszego modelu nieznanego producenta (tzw. noname) bo w taki sposób można się tylko zrazić do tych urządzeń – naprawdę lepiej jest kupić raz a dobrze.

Warto na początek zastanowić się nad sensem zakupu – po co mi tablet? – co będę na nim robił? – czy będzie bardziej przydatny niż tańsza ale porządna myszka? – a może lepiej pozostać przy kartkach i ołówku? Tablet graficzny przyda się przede wszystkim tam, gdzie potrzebna jest wolność ruchów i płynność tych szybkich, a także stopniowanie siły nacisku. Przy szybkich pociągnięciach piórkiem, ślad jest o wiele lepszy niż przy pociągnięciu myszką, dodając do tego kontrolę nacisku, uzyskuje się świetne urządzenie m.in. do:

– ręcznego retuszu zdjęć
– cyfrowego malowania wszelkiej maści
– podpisów ręcznych i pisma odręcznego (co jest dosyć oczywiste)

Oczywiście trzeba tutaj zaznaczyć że stopniowanie nacisku (w przypadku droższych, profesjonalnych tabletów – także i nachylenia) zależy od oprogramowania w którym się pracuje. Nie każdy bowiem program obsługuje tablety graficzne lub robi to w sposób dziwny / niepełny.

W projektowaniu pod WWW i DTP tablet sprawdza się średnio, ponieważ dobra myszka uzyskuje tutaj pożądaną 1-pikselową precyzję, ale nie znaczy to że jest to urządzenie nieprzydatne. Zdarzało mi się że po kilku godzinach intensywnej pracy przerzucałem bolącą rękę z myszki na piórko, aby dać odetchnąć nadgarstkowi (tablet pomaga osobom cierpiącym na zespół cieśni nadgarstka, a więc wszelkiej maści grafikom i projektantom). Po prostu z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że więcej jest tu klikania i przesuwania niż rysowania i retuszowania, więc tutaj zakup drogiego modelu troszkę mija się z celem. W przypadku rysowania cyfrowego tablet graficzny jest już jednak elementem tak niezbędnym jak powietrze do oddychania. Myszką nie da się zrobić tego, co na tablecie – koniec.

Tablety multimedialne jako substytuty tabletów graficznych
Jako że pod artykułem pojawiało się (i nadal pojawia) sporo nieporozumień związanych z podobieństwem nazw „tablet” między tymi urządzeniami oraz naiwnej chęci uzyskania sprzętu mogącego zastąpić konwencjonalne urządzenia rysujące, najlepiej jeszcze będącego zbliżonym do drogich Cintiq’ów, chciałbym coś sprostować. Przede wszystkim – nie da się tak. Na tablecie multimedialnym można się co najwyżej pobawić, pracować już nie, nie wspominając już o mocy obliczeniowej czy o oprogramowaniu, które w przypadku tabletów multimedialnych jest jedynie cieniem tego, co można zrobić na normalnym komputerze. Tablet multimedialny jest zabawką, nigdy nie był, nie jest i nie będzie substytutem ani tabletu graficznego, ani normalnego pełnoprawnego komputera. Dlatego wszyscy, którzy chcą bawić się w rysowanie, mogą oczywiście to robić na tablecie multimedialnym, ale będzie to tylko i wyłącznie zabawa.

Tablet i nie patrzenie na niego tylko na ekran – nawyk
Jest to jedna z tych rzeczy, których niestety trzeba się nauczyć. Jeśli bardzo dużo pracowało się z „mediami analogowymi”, czyli np. zwykłą kartką i ołówkiem, przyzwyczajeni jesteśmy, że to co robimy automatycznie przekłada się na efekt tam, gdzie trzymamy ołówek. W tablecie taka sytuacja może mieć miejsce tylko w bardzo drogich modelach z wyświetlaczami, gdzie de facto „rysuje się na monitorze”, ale w tych tańszych, klasycznych urządzeniach niezbędne jest wyrobienie u siebie nawyku patrzenia nie na „kartkę” tylko na monitor. Wyobrażenie sobie ręki sunącej i rysującej po monitorze podczas gdy fizycznie znajduje się na tablecie pod głową jest na początku trudne ale nie niemożliwe. Co ciekawe wiele osób rezygnuje z przyszłej pracy z tabletem właśnie na tym etapie, nawet nie zadając sobie trudu spróbowania przyzwyczaić się stopniowo do takiej formy komunikacji z komputerem.

Oprogramowanie
Jeśli już poruszyłem ten wątek przy okazji wstępu, to myślę warto go pociągnąć nieco mocniej. Druga kwestia to właśnie praca z danym programem graficznym. Jeśli posiada się już jakiś, a który obsługuje nacisk, tablet etc., to nie będzie żadnego problemu. Ten powstanie tylko w sytuacji gdy przyszły nabywca nie ma normalnego, pełnego kombajnu graficznego i zbytnio pojęcia o takich programach. Pozostaje mu wtedy albo darmowy GIMP, albo oprogramowanie bundle dostarczane wraz z tabletem, albo zakup wersji niekomercyjnej domowej (non commerce / home) jakiegoś pakietu lub programu. I tak:

Bundle – to coś podobnego do licencji OEM – oprogramowanie dostarczane wraz z tabletem w formie fizycznego nośnika (CD/DVD) lub vouchera (przepustki) na pobranie jednej z wybranych aplikacji, a które jest na stałe przypisane do tabletu. Oznacza to że programu nie można używać osobno i zawsze musi być obecny gdzieś pod ręką fizycznie tablet (nawet jeśli się zepsuje trzeba go zatrzymać jeśli chcieć się będzie legalnie używać danego programu). Najczęściej są to programy o mocno ograniczonej funkcjonalności w stosunku do swoich pełnych odpowiedników (np. Painter Essentials, Photoshop Elements), ale jeśli ta tematyka jest dla przyszłego malarza czarną magią, to opanowanie w 80-90% chociażby jednego z obu wymienionych wyżej programów zajmie naprawdę sporo czasu, ale też przygotuje solidnie do dalszych przygód w tym zakresie.

Home – co tyczy się zakupu jakiegoś oprogramowania do użytku domowego, za 350-360zł można nabyć niekomercyjną wersję Corel Painter, co ciekawe – najpotężniejszego na rynku narzędzia do pracy stricte z cyfrowym malowaniem. Niekomercyjność oznacza w tym wypadku niemożność zastosowania tegoż oprogramowania do zarabiania na tym, co zostanie w nim wytworzone. Po ludzku mówiąc: jeśli zrobicie jakiś artwork, nie możecie go sprzedać ani wykorzystać w pracy. Przynajmniej w zakresie jego umowy licencyjnej.

Ponieważ nie ma w Polsce (a przynajmniej ja nie widziałem) wydania domowego Photoshopa (domowego, nie studenckiego), jego jedynym substytutem może okazać się niekomercyjny pakiet CorelDRAW Graphics Suite (ok. 300-350zł). Pod kątem funkcjonalności, jego Photo-Paint ustępuje moim zdaniem PSowi tylko ze względu na koszmarnie działające pędzle i tutaj przydać się może oprogramowanie Bundle jako uzupełnienie. Co prawda pracuję na CGSach od ponad 10 lat, także zawodowo, a prywatnie korzystam właśnie z łączenia ze sobą atutów Photo-Painta i Paintera, ale jest to bardziej obchodzenie problemu, karkołomne, ale jednocześnie sprawiające niesłychaną frajdę (i nie zmienia to faktu że Photoshopa nie kupię, nie chcę jednak wchodzić tu w wojenkę i dzielenie ludzi na PS i nonPS, tak jakby to co mają w rękach i w głowie się już nie liczyło).

 

Predyspozycje i posiadany sprzęt a faktyczny rozmiar tabletu

O, tutaj zaczyna się już poważna zabawa. Do gry wchodzą bowiem dwa czynniki w dużym stopniu wpływające na wybór tabletu – własny styl oraz posiadany sprzęt.

Poprzez styl mam na myśli to, czy podczas rysowania ręka sama garnie się do pracy detalicznej, szczegółowej, czy też nie. Jeśli tak, to oznaczać to może precyzyjną pracę przy dużym powiększeniu i tym samym duże prawdopodobieństwo poradzenia sobie na mniejszym tablecie (co też przełoży się naturalnie na mniejsze koszta). Jeśli nie, jeśli ruchy są wolne lub wręcz zamaszyste, to warto brać pod uwagę większe urządzenia. Najprościej sprawdzić to próbując rysowania klasycznego, właśnie z kartką i ołówkiem. Osoby które aktywnie tworzą analogowo zapewne będą wiedziały od razu jakie mają predyspozycje w tym zakresie.

W zasadzie najwięcej pytań i wątpliwości budzi niezmiennie właśnie kwestia wyboru rozmiaru pod siebie. Także podsumowując wszystko i upraszczając najbardziej jak się da:

Duże tablety jak A4 dają większy komfort w przypadku większych rozdzielczości monitora i pozwalają na precyzyjniejszą pracę w takich przypadkach. Mniejsze tablety, tj. A5, są natomiast świetne dla osób szukających uniwersalnego obszaru roboczego, nie za małego i nie za dużego, gdzie dodatkowym plusem będzie możliwość zapakowania go np. do torby wraz z laptopem. Najmniejsze tablety A6 są zaś bardzo dobrym wyborem dla osób, które nie chcą wydać fortuny na coś czego nie potrzebują, a chcą się bawić w retusz i pracę z detalami wraz z opcją zabrania ze sobą tabletu do plecaka czy też podpięcia nawet pod netbooka.

 

Gdybym miał przełożyć rozmiary tabletów na rozdzielczości, to osobiście zaklasyfikowałbym je następująco:

A6 (S) – najmniejsze – 1024×600  – 1280×800 – 1366×768 – 1440×900 (nie wykraczałbym jednak poza 1366×768, którą dysponuje większość laptopów 15”),
A5 (M) – 1366×768 – 1440×900 – 1600×900 – 1680×1050 – 1920×1080 (nie wykraczałbym poza rozdzielczość FullHD 1080p),
A4 (L) – 1920×1080 – 1920×1200 i wzwyż,
A3 (XL)  – 1920×1200 i wzwyż oraz niektóre konfiguracje wielomonitorowe.

Myślę że to powinno wydatnie uprościć sprawę. Przynajmniej w teorii, ponieważ w praktyce każdy ma własne preferencje co do wielkości, a i tablet ma też swój format, przez co możliwe (i wskazane) jest dobranie jego obszaru pod posiadany sprzęt – przede wszystkim monitor i jego rozdzielczość / format – ale też i to co się na nim tworzy. Przykład z życia wzięty: posiadam monitor 1080p i bardzo detaliczną rękę, przez co operuję nadgarstkiem bardziej niż całą ręką i nie boję się pracować ze zbliżeniem dochodzącym nawet do 600%, więc najbardziej optymalnym tabletem będzie dla mnie A5 lub A4 (osobiste preferencje wskazują na A5, choć na większym prawdopodobnie też bym sobie poradził i bardzo szybko się do niego dostosował). Rysując na większym tablecie musiałbym jednak na ogół brać bardziej zamaszyste ruchy i przez to mocniej bym się męczył, mowa o rysowaniu postaci, a przynajmniej w początkowym etapie migracji. Z kolei gdybym rysował pełne kolorowe sceny, prawdopodobnie lepszy byłby jednak A4 – to wskazuje z kolei typ tworzonej przeze mnie grafiki. Proste.

Kiedyś można było rozróżnić tablety klasyczne w formacie 4:3/5:4 i panoramiczne, ale to były czasy gdy panoramy nie były pompowane na rynek jako standard. Dziś jest inaczej, także np. od strony Wacoma, dostać można tylko tablety pod monitory panoramiczne. Rozwiązuje to problem w przypadku nowego sprzętu, tj. nowy tablet – nowy monitor, bo w obu przypadkach prawdopodobieństwo wystąpienia wide’a jest ogromne, niemal pewne. Gorzej jeśli ma się starszy sprzęt.

Czym zatem skutkuje niedopasowanie formatu lub rozmiaru tabletu do monitora? Chociażby to:

– zły format (np. tablet „panoramiczny” a monitor „kwadrat”)
Najlepiej widać to podczas próby narysowania koła. Rysując bezpośrednio na tablecie, mimo że będzie to koło, na ekranie wyjdzie jajo, elipsa. Dzieje się tak dlatego, że ze względu na format i próbę odwzorowania całego monitora na całym tablecie, ich faktyczne rozmiary są różne i na np. dwa centymetry szerokości na monitorze przypadnie jeden centymetr tabletu, z kolei wysokość pozostanie w relacji 1cm = 1cm.

Rozwiązanie problemu: solucją, choć kosztem obszaru tabletu jaki się posiada, jest ustawienie w nim stałych proporcji. Dzięki temu część tabletu przestanie reagować, co spowoduje zawężenie się jego obszaru aktywnego, ale odwzorowanie będzie wtedy w prawidłowej relacji 1:1 na obu osiach X i Y.

– zły rozmiar (np. tablet = mały A6 a monitor = duży 24” 1920×1200)
W przypadku niedopasowania do siebie rozmiarów tabletu może pojawić się ogromny problem precyzji. Przedstawiony tu w nawiasie dosyć skrajny przypadek, gdy mały tablet retuszerski A6 jest podpinany pod maszynę z ogromnym monitorem 24”, zaowocuje tym, że malutki ruch ręką na tablecie będzie sporym przesunięciem na ekranie monitora. Biorąc pod uwagę że tabletem będzie np. Wacom Bamboo, co oznacza dosyć dużą czułość, problem nabiera realnych kształtów i nawet drganie rąk będzie przeszkadzało. Przełoży się to na przymus pracy z bardzo dużym powiększeniem i męczące po pewnym czasie skupianie się na ruchach własnej ręki.

Rozwiązanie problemu: niestety ale w takim wypadku może okazać się konieczny zakup albo mniejszego monitora, albo większego tabletu i raczej to drugie powinno mieć miejsce.

Nie ma jednak powodów do obaw. O ile musiałem napisać o formatach tabletów i ich relacji z monitorem, o tyle jeśli posiada się nowy monitor panoramiczny i chce kupić nowy tablet, to nie powinno być problemu.

Warto wziąć też „poprawkę na wiatr” i zdecydować się na taki tablet, aby np. po wymianie monitora nie było potrzeby zakupu kolejnego tabletu. Wiem że jest to dosyć trudne, ale jeśli planuje się zakup tabletu i jednocześnie przebąkuje się pod nosem „łeee monitor bym sobie zmienił”, to lepiej jest wstrzymać się z zakupem, nabyć monitor, potem dopiero tablet. Łatwiej jest dobrać jedno pod drugie niż wszystko w ciemno.

 

Stałe proporcje – wyznaczanie ręczne

Mapping ustawiony na fixed to nic innego jak stałe proporcje o których mówiłem w przypadku złego formatu. Po kilku dniach doszedłem do wniosku że warto rozwinąć ten fragment o pokazanie jak można samemu sobie wyznaczyć różnice między rozmiarem tabletu a rozdzielczością monitora, dlatego też pojawiło się owe uzupełnienie.

Sprawdzenie jak zachowa się obszar tabletu po ustawieniu stałych proporcji względem posiadanego monitora to tak naprawdę unaocznienie sobie samemu straty jaką ponosi się kupując dany model. Straty, ponieważ, jak też wspominałem, część obszaru tabletu musi zostać wyłączona, aby proporcje zyskały na zgodności.

W sytuacji gdy tablet jest „kwadratowy” a monitor panoramiczny, odcinany jest (na przykładzie sterowników Wacoma) dolny fragment obszaru tabletu. Dzięki temu staje się on niższy ale nadal tak maksymalnie szeroki i przez to dostosowany do formatu monitora. Strata będzie większa, jeśli rozdzielczość panoramy jest w formacie 16:9 zamiast 16:10. Z kolei gdy tablet jest panoramiczny lub po prostu szeroki, a monitor „kwadratowy”, wówczas odcinany jest jeden z boków (dla np. osób praworęcznych, odcinany jest prawy bok). Powoduje to sytuację odwrotną – tablet traci swoją „panoramiczność”, zyskując mapping dostosowany do formatu monitora. Oczywiście jest też opcja dostosowania sobie formatu ręcznie, przez co można wycentrować aktywną powierzchnię w ramach tabletu i mieć dwa węższe paski nieaktywne zamiast jednego.

Kwestia jaką należy tu poruszyć, a która jest tą właściwą do której cały czas zmierzam, jest określenie jak wielka strata nam grozi, jeśli stać nas / mamy możliwość zakupu tabletu X, w sytuacji gdy posiadamy monitor Y. Co zatem będzie potrzebne:

– dokładne wymiary obszaru aktywnego tabletu (nie jego rozmiaru!) w milimetrach
– rozdzielczość swojego monitora
– dowolny program graficzny pozwalający na przykrajanie i zmniejszanie obszaru roboczego z przeliczeniem pikseli na milimetry.

Sytuacja przykładowa: mamy monitor fullHD (1920×1080, ratio 16:9) i chcemy kupić tablet A5 (dajmy na to Intuosa3 A5, 203×152 mm, ratio 4:3). Jak będzie wyglądała zatem strata? Wystarczy przeliczyć rozdzielczość na milimetry i zmniejszyć tak, aby szerokość odpowiadała wartości również 203mm. Efekt:

 

 

Jasnym kolorem zaznaczony został obszar całkowity, ciemniejszym zaś fixed mapping. Jak widać ubytek dolnego fragmentu jest spory i mocno redukuje posiadany obszar roboczy. Teraz analogiczna sytuacja ale już z tabletem wide (dajmy na to Intuos4 M, 224×140 mm, ratio 16:10), a więc dostosowanym pod rozdzielczości panoramiczne:

 

Tu z kolei ubytek jest sporo mniejszy i nie powinien powodować znaczącej różnicy w komforcie korzystania z tabletu. Nie porównujcie jednak obu wyznaczeń między sobą wizualnie, ponieważ nie są one między sobą w proporcjach 1:1 (zmniejszenie na potrzeby niniejszego wpisu). Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądają poszczególne rozmiary tabletów w relacji między sobą, proszę:

 

 

Zawarte są tam rozmiary A5, A5 wide oraz A4 wide wraz z mappingiem do 1920×1080 na przykładzie trzech modeli Intuosów. Format A4 wide dałem po to, aby unaocznić jak wielka różnica jest między obszarem roboczym jaki można uzyskać na tym tablecie i jednocześnie jak duże możliwości mappingu niesie on ze sobą. I to znajduje swoje odzwierciedlenie w praktyce: im większy tablet tym łatwiej dostosować jego format pod posiadany monitor, zwłaszcza jeśli pracowało się na mniejszym lub posiada się detaliczną rękę.

 

W końcu producent, model i cena – co kupić?

W zakresie producenta sprawa jest dosyć jasna, ponieważ największym i najbardziej uznanym jest japoński Wacom. Niestety przekłada się to na cenę, ale patrząc z perspektywy pracy z tabletem innej marki i to z dodatkowym zasilaniem bateryjnym w piórku (Wacomy korzystają z indukcji, toteż nie potrzebują własnego zasilania), stwierdzam że gdybym miał wtedy Wacoma, to prawdopodobnie używałbym go do tej pory. Komfort i jakość wykonania są w zasadzie bez porównania. Pozwolę sobie zatem ograniczyć tylko do oferty Wacoma, także z uwzględnieniem starszych modeli aby było wiadomo co jest czym. Kupowanie tabletów graficznych za grosze od nieznanych marek może być zgubne i zazwyczaj takie urządzenia oferują mniej niż nawet stare używane tablety Wacoma, które swoją drogą można dostać w bardzo atrakcyjnych cenach.

U Wacoma tablety różnią się przede wszystkim wyposażeniem i możliwościami. Najtańsze mają mniejszą rozdzielczość własną, mniej poziomów nacisku, brak wykrywania wychylenia oraz mniej lub brak przycisków dodatkowych niż droższe odpowiedniki. Dochodzą do tego również różnice w postaci wykrywania dotyku (tablety z funkcją touch) oraz wyświetlania tego co się aktualnie rysuje (wbudowany wyświetlacz, jak np. w serii Cintiq czy PL).

Poniżej pozwoliłem sobie wylistować produkty Wacoma, na jakie można trafić zarówno w sklepie jak i na aukcjach internetowych. Podzieliłem je rodzinami produktów (gdyż u Wacoma produkty wywodzą się w prostej linii po gałęziach) wraz z uwzględnieniem ich rozmiarów w starej (A6, A5…) i nowej (S, M…) notacji oraz zakresów cenowych, przedstawiających ich realną wartość. Informacje dodatkowe, uwagi oraz formaty staram się podawać w opisach, zatem:

 

Bamboo One / Volito / Volito2
Dostępne rozmiary: A6 (S)
Cena: ok. 100-150zł za egzemplarze używane

Podstawowe z tych najbardziej podstawowych, a które obecnie nie są już produkowane (Bamboo One (na zdjęciu) swego czasu kosztował jedyne 150zł za nowy model). Warto jednak się nimi zainteresować jeśli przygoda z tabletem zaczyna się od totalnego zera, tak w przypadku doświadczenia, wiedzy jak i portfela. Nie mają żadnych dodatkowych przycisków, posiadają najmniejszy zakres poziomów nacisku (512), ale dzięki temu są okrutnie proste w obsłudze i bardzo tanie, choć trudno dostępne. Co jednak tyczy się ceny używek – jak zawsze należy uważać. Jeśli ktoś chce sprzedać np. używanego Volito 2 za 300zł, to powinien porozmawiać ze swoim lekarzem nt. zmiany leków. Zarówno Volito jak i Volito2 są oferowane w rozmiarze A6 i formacie 4:3, Bamboo One jest jedynym A6 dostosowanym pod monitory panoramiczne – stąd notacja S.

 

Bamboo – wszystkie serie (Fun / Pen / Touch / Pen & Touch) / Graphire 4
Rozmiary: A6 (S) / A5 (M)
Cena: od ok. 180zł do 700zł (zarówno nowe jak i używane)

Wciąż podstawowy model tabletu Wacoma – Bamboo – wywodzi się bezpośrednio ze starszego modelu jakim był Graphire 4 (dostępne w wersjach klasycznych 4:3 A6 i A5). Mnogość wariantów może przyprawić o zawrót głowy, tak samo jak i serie w których wychodziły. Touch charakteryzuje się tylko i wyłącznie opcją dotyku, Pen – tylko piórka, Pen & Touch łączy w sobie obie te cechy. Fun zaś są białymi wariantami Bamboo, które można uznać za wersje „rozwinięte” (różnią się najbogatszym wyborem dołączonego oprogramowania) i jako jedyne z całej serii posiadają wariant A5. Koszt najtańszego Bamboo to 180zł, nowej „A-piątki” to już ok 700zł, ale warto szukać tańszych wersji powystawowych, które są doskonałym wyborem na długi okres pracy z tabletem bez zawracania sobie głowy zakupem kolejnego. Prawdę mówiąc, przy cenie 600-700zł i dostarczanym do tych tabletów oprogramowaniu, możliwości np. Bamboo Fun P&T A5 są na tyle duże, że wystarczą w absolutnej zupełności ogromnej większości użytkowników.

W przypadku tabletów Bamboo, jak już pisałem, mnogość modeli może dezorientować, dlatego poniżej przedstawiam listę wszystkich wariantów w ramach serii, w jakich wychodziły, dzięki czemu nie będzie problemu z identyfikacją konkretnych modeli w sklepach czy na aukcjach internetowych:

Bamboo pierwszej generacji:
Podstawowa wersja A6: MTE-450
Fun A6: CTE-450
Fun A5: CTE-650

Bamboo drugiej generacji:
Touch A6 (tylko dotyk, bez piórka): CTT-460
Pen A6 (tylko piórko, bez funkcji dotykowych): CTL-460
Pen & Touch A6: CTH-460
Fun Pen & Touch A6: CTH-461
Fun Pen & Touch A5: CTH-661
Są też wersje Fun SE mające czarne przyciski i nie różniące się poza tym od zwykłych, białych wersji Fun.

Bamboo trzeciej generacji:
Pen A6 (tylko piórko, bez funkcji dotykowych): CTL-470K
Pen & Touch A6: CTH-470K
Fun Pen & Touch A6: CTH-470S
Fun Pen & Touch A5: CTH-670S
Jest też wersja specjalna CTH-470M-EN Manga, zawierająca specjalne aplikacje do tworzenia komiksów w tym stylu.

 

Intuos 5 / Intuos4 / Intuos3
Rozmiary: A6 (S) / A5 (M) / A5 wide / A4 (L) / A4 oversized / A3 (XL) DTP i CA
Ceny: od 600zł (używane A6/S) do 3500zł za nowe XL

Jeśli ktoś szuka najlepszego tabletu graficznego na świecie, to właśnie go znalazł (poważnie, za takiego się ten model uważa). Na Intuosie sam osobiście pracuję od kilku lat i mogę szczerze powiedzieć że mimo swojej sporej ceny, jest to sprzęt ze wszech miar wart każdej wydanej na niego złotówki i nie zamieniłbym go na żaden inny model. Precyzja i płynność pracy mocno wyróżniają się na tle jakiegokolwiek innego lub tańszego modelu z całą serią Bamboo tego samego producenta włącznie. Paski dotykowe, podświetlane etykiety, w pełni programowalne przyciski, kontrola nachylenia, mocne parametry techniczne, you name it – you have it. Ceny za tej klasy sprzęt jednak już nie są tak kolorowe i kształtują się (za nowe modele Intuos4, na zdjęciu) w zakresie od 900 do blisko 3500zł, podobnie kształtują się ceny Intuosów 5. Co prawda do obsługi czy też wykorzystania w pełni takiego tabletu potrzeba już nieco doświadczenia i dobrego oprogramowania, które na to pozwoli, ale rozpoczęcie przygody z tabletem graficznym zazwyczaj kończy się właśnie na Intuosie, lub też…

 

PL / Cintiq (tablety z wyświetlaczami
Rozmiary: od 12″ (1280×800) do 24″ (1920×1200)
Cena: od 3900zł za nowego 12WX do 14000zł za 24HD Touch

W potężnym skrócie: Intuos w monitorze. Tablety te łączą ze sobą cechy monitora jak i normalnego urządzenia tego typu, pozwalając widzieć to co się rysuje zupełnie tak samo jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnych sposobów tworzenia obrazów. Daje to na swój sposób pewien „naturalny” wymiar tworzenia ponad standardowym Intuosem, niestety przyciągając ze sobą nienaturalność ceny. Najtańsze modele kosztują ok. 3900zł.

 

Podsumowanie

Po co pokusiłem się o powyższe wyszczególnienie modeli? Głównie po to aby dać jakiś obraz cen i tego, za ile kto sobie może na co pozwolić. Czy zakup Wacoma to jedyne słuszne rozwiązanie? W pewnych sytuacjach (tych najtańszych) nie całkiem do końca, ale wyżej w zasadzie nie ma żadnej konkurencji. Czy wydanie 1400zł albo nawet 4k zł na tablet jest głupotą? Nie, nie jest, zwłaszcza jeśli się na tym zarabia, bo koszt szybko się zwróci, nie tylko w realnym zarobku ale też czasie i komforcie, kwestia tylko aby móc taki potencjał wykorzystać. Czy z drugiej strony przesadne oszczędzanie na tablecie ma sens? Definitywnie nie, z czasem idzie się o tym przekonać na własnej skórze, a mam nadzieję że dzięki zawartym tu wskazówkom proces ten będzie przyjemnym odkrywaniem pracy z cyfrowymi mediami, ponad niepotrzebną frustracją i nieudanymi zakupami.

Jeśli w artykule coś jest niejasne lub zostało niezrozumiale wytłumaczone, zapraszam do komentowania. Więcej na temat problematyki pracy na tabletach graficznych już pod kątem grafiki rysunkowej można przeczytać w tym artykule na łamach MojaManga.pl. 

↓