Kilka wskazówek do instalacji Ubuntu 11.04 PL

O ile dobrze się orientuję będzie to pierwszy wpis traktujący w całości o jakiejkolwiek dystrybucji Linux’a, być może dlatego, że regularny kontakt z tymi systemami miałem ostatni raz na studiach, później zaś bywało różnie, z mniej lub bardziej udanymi powrotami i równie rychłymi rozwodami. Najdłużej udało mi się przesiedzieć na Fedorze, którą ceniłem za dobry support sprzętowy, ale były to czasy, gdy miałem u siebie dwie stacjonarki i jedna z nich przeznaczona była do testów (leciwy Pentium IV + 1,5GB RAM DDR + GF4 MX440). Tak czy inaczej okazją do powrotu i zagoszczenia Linuxa pod moją strzechą były testy najnowszej wersji naszego rodzimego „miksu”, jakim jest numerek 11.04 i z tej okazji chciałbym zawrzeć króciutki i szybki artykulik na temat instalacji, która niestety jest w paru miejscach dosyć ofensywna w stosunku do danych znajdujących się na dysku oraz samego użytkownika (w moim skromnym odczuciu).

Po włożeniu płytki pojawi nam się na ekranie dziwny symbol na dole, należy wtedy wcisnąć dowolny klawisz aby pokazać menu startowe. Interesują nas tu dwie opcje: Uruchomienie z płyty bez instalacji, aby móc wypróbować sobie na szybko niniejszą wersję (jeśli się jeszcze tego nie uczyniło) oraz instalacja na dysk. Cały proces przebiega w graficznym UI, więc nie ma paniki przed wierszem poleceń i instalacją tekstową (ach ten Slackware…).

Instalacja była przeze mnie przeprowadzana na szybko na Asusie K52DE-EX016 i jest o tyle ciekawa, że należy (niekoniecznie) spełnić 3 kryteria: komputer musi mieć wolne 4,6 GB wolnego miejsca na dysku, być podłączonym do prądu (laptopy) oraz mieć połączenie z Internetem. Te ostatnie można nawiązać bardzo łatwo przez WiFi w trakcie instalacji (należy jeszcze wpisać podwójnie hasło do password storage’a), ponieważ pojawia się cały tray do naszej dyspozycji. Połączenie z Internetem będzie potrzebne, jeśli chce się zainstalować od razu aktualizacje – zalecałbym zaznaczyć tą opcję.

Proces instalacyjny jest dosyć prosty, dlatego nie będę go szczegółowo opisywał, ponieważ większość kroków możecie przeczytać tutaj: [LINK], a ja sam nie robiłem zdjęć ani printscreenów. Skupię się zamiast tego na dwóch miejscach, w których można spotkać problemy i wątpliwości: przy wyborze typu instalacji oraz ręcznego ustalania przestrzeni dyskowej.

 

 

Nie będę ukrywał – brakuje mi tu opcji automatycznego przydzielania niezaalokowanego miejsca, także jesteśmy skazani na dwie opcje: albo ofensywne wywalenie wszystkiego co się na dysku znajduje z automatu i instalacja Ubu na CAŁYM dysku, albo ręczne przypisanie miejsca. Naturalnie tylko ta opcja wchodzi w grę, zarówno przy instalacji „na czysto”, jak i reinstalacji.

Tam zaś pojawić się może szereg wątpliwości co jak i gdzie ustawić. Ubu potrzebuje do życia dwóch rzeczy: partycji na dane i partycji typu SWAP. Dlatego na wolnym i nieprzypisanym miejscu należy stworzyć ręcznie dwie partycje.

Partycję na dane tworzymy jako partycję Primary (główną), w systemie ext4 z księgowaniem i punktem montowania „/”. Jeśli mamy do dyspozycji np. 64GB wolnego miejsca, możemy dać spokojnie całość i odjąć od 500MB do np. 4GB jakie przeznaczymy na SWAP. Linux potrafi się jednak zadowolić 10-krotnie mniejszą ilością miejsca na swoje pliki niż moje 64GB, także pod tym względem pozostawia spore pole do manewru dla użytkownika. Mi akurat tyle zostało, ponieważ swoje główne pliki trzymam na stacjonarce na dysku 500GB, którego dokładny mirror mam na laptopie (jak nie trudno się domyślić, te 60GB wolnego miejsca było kiedyś partycją systemową).

SWAP z kolei robimy jako partycję logiczną, wybierając z systemu plików „przestrzeń wymiany”. Punktu montowania w takim wypadku się nie ustala.

Po zatwierdzeniu należy zadbać o to, aby boot manager znajdował się na całym dysku (będzie oznaczony jako /dev/sda <nazwa dysku> (pojemność) na samym dole okna). Po tym można spokojnie kontynuować instalację, bez strachu że coś się skasuje itp. Dokładnie zwizualizowany proces ustawiania ręcznie partycji opisany został w razie czego tutaj: [LINK]

Reszta kroków jest jak już wspomniałem dziecinnie prosta, toteż odsyłać będę do linkowanego na samym początku artykułu z fossapsa. Swoją drogą myślę że warto obadać powyższą dystrybucję, bowiem nie tylko mi przypadła do gustu podczas pierwszego kontaktu, zwłaszcza że na laptopie po instalacji sterowników od HD5470 (która WRESZCIE się udała, a czego nie mogłem powiedzieć o poprzednich distro jakie próbowałem nań wepchnąć) czas na baterii jaki osiągam (3:40) jest lepszy niż na Viście (3:15) a nawet Windowsie 7 (3:30). Pełną recenzję oraz przegląd zmian i ciekawych funkcji tegoż Lina możecie przeczytać tutaj: [LINK]. Zachęcam do testowania.

There are 4 comments

Comments are closed.