Modujemy powierzchnię Intuos4/5

Jakiś czas temu miałem przyjemność popełnić recenzję tabletu graficznego Wacom Intuos4 L, w którym skrytykowałem dosyć mocno zastosowaną przez Wacoma powierzchnię roboczą imitującą papier. Sam tablet był jak najbardziej ok, rozwiązania, które wprowadzili były super, do momentu w którym zaczynało się eksploatować w/w powierzchnię roboczą. O ile w teorii było to rozwiązanie faktycznie symulujące opór stawiany przez kartkę papieru, o tyle w praktyce doprowadziło do dużej ilości problemów:

– rysiki piórka ścierały się w niemożebnym tempie,
– w efekcie ostrzyły się ich krawędzie i powodowały po czasie uszkodzenia folii roboczej,
– sama folia również się wycierała, w efekcie czego na środku najczęściej tablet był gładki, a po bokach nadal szorstki,

Wacom zareagował na feedback klientów wypuszczeniem dodatkowych folii o rzekomo wzmocnionej strukturze oraz folii przezroczystych o większej grubości. Koszt takowych do modelu L to ok. 140zł, więc jest to kwota niemała, problem jednak w tym że nadal zjawiska opisane wyżej występują, wolniej ale występują. Rozwiązanie jest zatem tymczasowe – dobre, ale nie neutralizujące problemu do końca. I tak dzięki takiej polityce nabywca Intuosa4 był zmuszony do zakupu materiałów eksploatacyjnych 30x (!) częściej niż posiadacz Intuosa3. Nie, nie przesadzam, ponieważ na jeden rysunek potrafiła pójść jedna folia i dwa rysiki, tymczasem na Intuosie3 pracowało się rok na jednej folii i jednym rysiku. Co najmniej.

Większość ludzi pracujących na Intuosach to osoby intensywnie pracujące z tabletami graficznymi, również na profesjonalnym, zawodowym polu. Dlatego Wacom w krótkim czasie wypuścił nową, ulepszoną wersję, oznaczoną numerkiem 5. Technicznie był to Intuos4: zrezygnowano jednak z wyświetlaczy oraz konwencjonalnych przycisków i dodano możliwości dotykowe wraz z obsługą gestów, czyli nic innego jak rozwiązanie spotykane w tańszej serii Bamboo. Osobiście nie wiem po co to zrobili, dotyk nie jest potrzebny w profesjonalnej pracy a nawet może przeszkadzać, no ale przecież panuje wszędobylska moda na macane ekraniki, a ludzie są tak za przeproszeniem tępi, że często mylą tablet graficzny z tabletem multimedialnym, że nie mogło się to odbyć inaczej.

Jednak moje zdziwienie i frustrację jednocześnie wywołał fakt, że w Intuosach z serii 5 powierzchnia robocza została zintegrowana z tabletem. Otrzymuje się w ten sposób identyczne rozwiązanie jak w Bamboo, identyczną fakturę i materiał jak w Bamboo, a co za tym idzie lepsze parametry pracy z folią „jak papier”, choć zużycie piórka i wygładzanie się powierzchni roboczej nadal występuje, zwłaszcza w początkowych okresach eksploatacji. Możliwość wymiany folii przewidziano tylko dla modelu Intuos5 M Pen (pozbawionego funkcji Touch), ponieważ, jak tłumaczy to sam Wacom, powierzchnia jest zintegrowana z sensorami dotykowymi. Interesujące jest w tym to, że w Bamboo mogłem spokojnie odkleić sobie „niewymienialną” powierzchnię roboczą, bo była tylko utwardzoną powleczką samoprzylepną, ale mniejsza z tym.

Problem zatem ze ścierającymi się rysikami i zużywającymi się powierzchniami roboczymi nie tylko nie zniknął, ale przyjął formę wysoko wycenionego (ok. 2000zł za wersję L) idiotyzmu, może bardziej mieszanki marketingu i upośledzenia oraz zwykłej przyziemnej chęci zysku na wszystkim czym się da. Użytkowników jest tak wielu, że nie sposób dogodzić wszystkim – to fakt. Są osoby, którym podobają się powierzchnie typu „paper-like”, są też takie, którym to przeszkadza. Mi osobiście powierzchnie tego typu odpowiadają, ale ich implementacja absolutnie nie, poza tym tęskniłem za gładkimi foliami znanymi z Intuosów z serii 3, bo na takim tablecie się wychowywałem. Zmotywowało mnie to jednak do nie składania broni i szukania rozwiązania problemu.

Sformułowanie samego problemu i solucji jest tutaj banalnie proste, gorzej ze znalezieniem remedium, ponieważ:
– piórko nie może się zużywać, ale rysik powinien być oryginalny, nylonowy. Zatem tutaj modyfikacji nie należałoby przeprowadzać,
– powierzchnia robocza również nie może się zużywać – czyli najprościej byłoby po prostu wymienić ją na coś, co ma zerowe tarcie.

Takich materiałów może być kilka, np. folia do bindowania, jednakże potrzeba mi było czegoś, co będzie zamontowane trwale ale nadal z możliwością wymiany w razie uszkodzenia / zużycia. Do tego materiał powinien być w pewnym stopniu podatny na formowanie i stosunkowo tani, aby nie przebić pułapu 140zł, jaki ustanowiła oryginalna folia do wersji L.

W teorii zatem najlepiej byłoby zatem kupić folię od Intuosa 3, ale niestety są to tablety o starych formatach powierzchni roboczych, zatem znalezienie folii pasującej 1:1 czy po prostu na przycięcie do mojego I4L jest najzwyczajniej w świecie niemożliwe. Zatem rozwiązanie to jest idealne tylko do rozmiaru M.

Użytkownicy rozmiarów L i XL muszą niestety radzić sobie we własnym zakresie. Po kilku różnych próbach z różnymi materiałami znalazłem patent, który podsunął mi jeden z forumowiczów z oficjalnej strony Wacoma – użycie cienkiej warstwy wypolerowanej pleksi podklejonej do tabletu za pomocą taśmy dwustronnej: jednym słowem pleximod.

Pleksi w teorii spełnia chyba wszystkie założenia, jakie stawiałem materiałowi docelowemu:
– jest sztywna, ale nie bez przesady,
– nie łapie brudu i doskonale widać jej kondycję,
– nie wpływa na charakterystykę pracy tabletu (wychylenie, czułość, nacisk, zakłócenia),
– jest gładka i przez to nie daje żadnego oporu na piórko, a także dosyć odporna na rysy (niestety nie jest odporna w 100%, ale nie ma dramatu)
– nie wymusza żadnych trwałych modyfikacji konstrukcji tabletu i można ją ściągnąć w każdej chwili,
– nie wymaga demontażu lub modyfikacji oryginalnej folii,
– jest na tyle formowalna, że można spokojnie oszlifować jej krawędzie w celu nie podrażniania rąk podczas pracy,
– po montażu nie wymaga zwracania na siebie uwagi lub przytrzymywania / poprawiania jedną ręką
– nadaje tabletowi profesjonalnego wyglądu (wiem że to bzdura, ale sprzęt tej klasy również ma jakieś wzornictwo i szkoda byłoby go nie zachować)
– istnieje możliwość doboru materiału o różnym stopniu przepuszczalności światła i kolorze,
– i chyba najważniejsze: wysoka dostępność i niska cena materiału.

W moim przypadku na tablet poszedł arkusz czarnej pleksi połysk dociętej przy zamawianiu do rozmiaru 380x250mm i z grubością wynoszącą 2mm. Na rynku możecie dostać również przezroczyste pleksi o grubościach 1 i 1,5mm, ale nie polecałbym ich z tego względu, że ubytku wysokościowego i tak nie odczujecie (Intuos ma bardzo duży zasięg łapania sygnału piórka), a wszelkie podklejki będą widoczne gołym okiem. W przypadku pleksi o czarnym kolorze i z taką grubością ma się pewność, że całość prezentować się będzie okazale (w rzeczywistości wygląda to sporo lepiej niż na zdjęciach), a powierzchnia nie będzie się odkształcała. Za dwa arkusze dwustronne z wysyłką kurierską pobraniową zapłaciłem 42,50zł, a więc niemal o 100zł taniej, niż za oryginalną folię Wacoma, a otrzymałem w zamian bardzo gładką powierzchnię o wysokim stopniu odporności na uszkodzenia (w zależności od jakości pleksi i grubości dałbym wskaźnik 80-95%). Na zdjęciu pokazuję w zasadzie arkusz zapasowy, wszelkie rysy na jego powierzchni są tylko i wyłącznie na foliowych powleczkach zabezpieczających, także sama pleksa jest gładziutka jak lustro. Tak jak pisałem, pleksę podkleiłem w newralgicznych miejscach taśmą dwustronną (na krawędziach, najbardziej na lewym i prawym dolnym rogu), zostawiając jednocześnie jej foliową powleczkę od strony przyklejanej (widać ją nieco wystającą na poniższych fotografiach, ale w rzeczywistości efekty są 3x lepsze wizualnie niż na zdjęciach), aby móc ją później wykorzystać w przypadku ewentualnego zużycia lub uszkodzenia. Dzięki temu każdy arkusz mogę wykorzystać dwukrotnie.

 

 

Co udało mi się uzyskać w efekcie tychże modyfikacji w praktyce?
TOTALNIE ZEROWE zużycie rysika
NIEMAL ZEROWE zużycie powierzchni roboczej

A więc wszystko zgodnie z planem. Za rysunek testowy posłużył mi stary szkic roboczy, ruchami były głównie standardowe długie pociągnięcia oraz cieniowanie raz przy razie, na którym można wykryć idealnie wszelkie odchylenia w zakresie czułości czy nacisku. Brak oporu przypomniał mi wszystkie te chwile spędzone na Intuosie3, kiedy nie miałem nie tylko tarcia pod piórkiem, ale też zmartwień z tego powodu i dodatkowych kosztów z nim związanych. Matowa powierzchnia ma może i swoje plusy, pomaga w opanowaniu piórka na powierzchni tabletu, ale jednak jeśli ma się już doświadczenie na tym polu, to nie sądzę aby brak takiej cechy był jakąś wielką przeszkodą. Teraz każdą kreskę mogę rysować przez całą długość tabletu bez żadnych problemów związanych z tym, że na środku mam lustro a przy krawędziach nieruszoną matówkę, która hamuje mój ruch. Dodatkowo powiększony obszar pleksi sporo poza nominalny (celowy mój zabieg) pozwala mi robić to wygodnie, bez wyczuwania krawędzi:

 

 

Pleximod testowałem mniej więcej z tydzień, więc nie było to kilka godzin zabawy i achy ochy jakie to wspaniałe i cudowne. Przyznam się, że tak jak byłem zadowolony z modyfikacji swoich K142, tak jestem równie zadowolony ze zmodyfikowania swojego Intuosa. Szkoda tylko że za takie pieniądze i u takiego producenta trzeba się bawić w DIY…

 

Podsumowanie

Zachęcam niniejszym wszystkich posiadaczy Intuosów 4 i 5 (tych, którzy mają gdzieś funkcję touch) do testowania pleximoda. Jest bardzo prosty, tani i ponad wszystko – nie jest permanentny, w każdej chwili można go odkleić, zmyć pozostałości taśmy dwustronnej i wrócić do używania poprzedniej folii. Wydaje się to może trochę prymitywne, ale nie znalazłem póki co lepszego materiału o takich właściwościach i spełniającego wszystkich wymienionych przeze mnie celów. I jeszcze jedno: modyfikacja w rzeczywistości wygląda bardziej atrakcyjnie niż na zdjęciach, więc proszę się nie zrażać.

There are 16 comments

Comments are closed.