Recenzja monitora HP ZR22w

Każdy, kto choć trochę zajmował się grafiką komputerową i projektowaniem graficznym wie, jak wielkie znaczenie ma akuratność kolorów i ogólna jakość monitora na jakim się pracuje. To właśnie monitor ustala jakość finalnej pracy, ale także jej komfort podczas trwania procesu projektowania. I wbrew pozorom nie tylko rozmiar się liczy – liczy się także wielkość plamki, realny kontrast statyczny, jasność, łatwość kalibracji, kąty oraz wierność kolorów i równomierność podświetlenia. Na drugi plan spadają takie rzeczy jak ilość i typ złącz (wystarczy że monitor ma dowolne złącze cyfrowe), smużenie (ghosting), a także lansowany przez sprzedawców kontrast dynamiczny. To wszystko zebrane do kupy sprawia, że wybór monitora nawet do amatorskich zastosowań graficznych, jest sprawą niezwykle trudną (wszak nie tylko zwykli użytkownicy mają z tym problem).

Przez amatorskie zastosowania graficzne mam na myśli cyfrowe malowanie, niezbyt skomplikowaną edycję zdjęć czy też grafikę pod web – rzeczy, pod które wybór monitora do 1000zł ma jeszcze sens i szansę na powodzenie. No właśnie, ale problem w tym co wybrać. Przy założeniu że ma się na wydanie ok. 1000zł, wybór jest dosyć ograniczony. Przede wszystkim typ matrycy. Dla osoby zajmującej się grafiką w zasadzie pozostają dwa typy rozwiązań: matryce VA i IPS w różnych swoich odmianach (TN odpadają z wiadomych względów). Te pierwsze zaoferują najlepszą czerń, dobre kolory i kąty widzenia, te drugie zaś dadzą najlepsze kolory i dobre kąty widzenia, choć głębia czerni będzie w ich przypadku gorsza. Warto też wspomnieć że IPSy były od zawsze matrycami drogimi i dopiero od roku – półtora można spotkać monitory na tej technologii w cenie poniżej i w okolicach 1000zł. Skupiając się na matrycach IPS, będzie można kupić w zasadzie kilka paneli godnych uwagi, m.in. Delle U2211H i 2311H, a także ich 2209. Bohaterem dzisiejszej, stosunkowo krótkiej co prawda, recenzji będzie jednak bezpośrednia konkurencja Della U2211H: HP ZR22w.

Modele ZR to w zasadzie dwa monitory w ofercie HPka, 21,5 oraz 24″. Różnica między nimi polega głównie w jasności, poborze prądu i naturalnie rozmiarze oraz formacie: ZR22w o umiarkowanej i jednocześnie delikatnej dla oczu po odpowiedniej regulacji luminancji 250cd/m2, rozdzielczości 1920×1080 (16:9) i maksymalnym poborze prądu wynoszącym 44W (wg producenta). Z kolei ZR24w bardzo mocno wybija się na tle mniejszego modelu luminancją aż 400cd/m2 a także bardziej komfortową rozdzielczością 1920×1200 (16:10), co w połączeniu z większą plamką może wpłynąć na większy komfort pracy na tym monitorze u osób, które są wyjątkowo wrażliwe na gęstość punktów na ekranie lub po prostu lubią pracować z monitorem w większej odległości. Wadą jest tu jednak pobór prądu, sięgający aż 95W (80W mierzone, po redukcji jasności ok. 60W mierzone).

Jeśli chodzi o kwestie popularności, ZR24w jest znacznie bardziej popularny od ZR22w, być może wynika to z faktu że za ok. 1450zł dosyć trudno jest dostać dobrze wykonaną 24″ IPSkę z jakąś lepszą jakością obrazu. 22 z kolei przegrywa pojedynek na ceny już z modelem U2311, nie wspominając o U2211, którego można nabyć za raptem 850zł. Czy dopłacanie 150zł do w zasadzie takiego samego (z technicznego punktu widzenia) monitora jest tutaj uzasadnione? Przekonamy się na końcu recenzji (w sumie ja już wiem ale ciiii…).

 

Dane techniczne

Wracając zatem do sedna, a więc dalszego opisywania ZR22w, jego pełne dane techniczne prezentują się następująco:

Przekątna ekranu: 21,5″
Rozdzielczość: 1920×1080 @60Hz
Format: 16:9
Typ matrycy: S-IPS
Podświetlenie: klasyczne CCFL
Aktywny obszar wyświetlania: 475,5 x 298mm
Plamka: 0,248 mm
Jasność: 250 cd/m2
Kontrast statyczny: 1000:1
Kontrast dynamiczny: 3000:1
Czas reakcji matrycy: 8ms GtG
Kąty: 178° / 178°
Złącza: D-Sub, DVI, DP, 4xUSB
Pobór mocy (praca): 44 Wat
Pobór mocy (spoczynek): 1 Wat
Wysokość: 367 mm
Szerokość: 507 mm
Głębokość: 230 mm
Masa netto: 7,24 kg
Certyfikaty: ACA / CE / CISPR / CSA / EPEAT Gold / FCC / GS mark / ISO 13406-2 / MIC / TCO 5.0 / TUV / VCCI
Pivot + VESA (100x100mm)
Pełne okablowanie (dosłownie) i sterowniki

Cena: ok. 1000zł (średnio. Można znaleźć taniej o ok. 100zł)

 

Pakowanie, stopka i montaż

Monitor ten jest zapakowany bardzo starannie i tak samo wykonany – to największa różnica na tle Della U2211H, do którego jak już wiadomo będę bardzo rozlicznie w tej recenzji ZR-a porównywał, ale również do swojej poprzedniej monitorowej lubości, jaką była (niestety – była) Belinea 1980S1 (19″, 1280×1024 @75Hz, 5:4, Premium MVA).

Sprzęt jest ciężki, nawet bardzo ciężki, głównie dlatego, że stopka podbita została metalowymi elementami wzmacniającymi, dzięki czemu pivot jest jak najbardziej bezpieczny i nie ma ryzyka że obrót monitora do jakiejś pozycji spowoduje problem stabilności całej konstrukcji. Jego waga wpływa niestety na łatwość obracania i pochylania monitora – ma to jednak swój plus w postaci faktu, że przypadkowe trącenie ZR’a nie zmieni jego położenia tak łatwo.

Montaż monitora na stopce jest dziecinnie prosty, także osoby które nigdy nie miały do czynienia z tego typu konstrukcjami, czy też ogólnie monitorami wyposażonymi w opcję obrotu, poradzą sobie bez większych trudności. Co tyczy się demontażu, a więc w drugą stronę, również nie będzie z tym kłopotu – wystarczy odchylić wajchę w jedną bądź drugą stronę tuż przy punkcie montowania, aby móc bez przeszkód wyciągnąć monitor z szyn stopki.

 

Okablowanie i potencjalne przelotki

W tym miejscu postanowiłem zrobić osobny ustęp aby opisać fakt, że HP dodaje w zasadzie wszystkie kable jakie tylko mogą być potrzebne do podłączenia ich monitora do komputera, od naturalnie kabla zasilającego, po oryginalny kabel DisplayPort, dzięki czemu przyszły nabywca może po wypakowaniu monitora wprost z pudełka zdecydować, pod jakim gniazdem chce mieć sygnał – czy standardowym VGA (np. przy laptopie), czy DVI, czy też może właśnie DP.

Monitor nie ma złącza HDMI, ale wspominam o tym aby przestrzec przed kombinowaniem z przelotkami. Sygnał HDMI i DVI, mimo że w obu wypadkach cyfrowy, nie jest konwertowalny i może odbywać się tylko w jedną stronę, lub w obie ale z użyciem drogiego aktywnego adaptera. Najlepszym wyjaśnieniem sytuacji jest post z hardforum.com odnośnie stosowania przelotek:

„No this will not work. This is for a video card displayport output that can carry an HDMI signal. The monitor will not accept an HDMI signal in on the displayport.You would have to get an active adapter that will do this.”

Oczywiście DVI – HDMI nie będą miały takich ograniczeń.

 

Ergonomia i temperatura pracy

Przyciski znajdujące się z prawej strony są lepiej wykonane niż w przypadku U2211, przede wszystkim cichsze. W ZR22 i 24 istnieje ponadto opcja wyłączenia diody monitora, aby nie raziła w nocy przy niskim oświetleniu ogólnym. Z lewej strony znajdują się łatwo dostępne złącza USB, dwa kolejne już pod monitorem, a które można wykorzystać np. do wpięcia odbiorników urządzeń bezprzewodowych czy też chociażby tabletu. Aby jednak HUB USB działał, należy monitor podłączyć do komputera za pomocą kabla „duże” USB typu B – USB. Nie trzeba przy tym dokonywać żadnych dodatkowych zakupów, wszystko jest już w zestawie, a HUB okazuje się w codziennym użytkowaniu bardzo przydatny.

Podawane przez producenta 44W wydaje się wartością sporą i sugerującą, że monitor nagrzewa się w znaczny sposób, a co ma największe znaczenie właśnie teraz, przy duchocie i upałach. Rzeczywistość na szczęście rysuje się w znacznie bardziej jasnych barwach – nie dość że konstrukcja otworów monitora jest bardzo rozsądna, to on sam wydziela bardzo małe ilości ciepła, a co ma swoje źródło również w fakcie, że obudowa jest przepasana aluminiowym wzmocnieniem, pełniącym rolę radiatora. Podczas pracy więc komfort z tego tytułu że z przodu nie bucha w nas gorące powietrze pochodzące właśnie od monitora, jest wbrew pozorom sporym plusem.

 

Jakość obrazu

Teoretycznie wydając 1k zł na monitor oczekuje się, że jego jakość obrazu będzie przynajmniej adekwatna do ceny (cóż, każdy liczy zazwyczaj na uzyskanie więcej niż wskazuje cena). Czy tak samo jest w przypadku ZR’a? Okazuje się że tak. Jakość obrazu jest bardzo dobra, zwłaszcza jak na „tanie IPSy”. Ekran, mimo swojej małej plamki, jest ostry jak brzytwa i nie razi przesadzonym AG coatingiem (Anti-Glare – warstwa antyodblaskowa przez wiele osób określana jako efekt „mieniącego się pyłu”), a czemu pomaga wydatnie 5-cio stopniowa opcja wyostrzania obrazu. Pierwsze wrażenie jest ze wszech miar pozytywne, także jedziemy dalej.

 

Kolory i kąty

Po drobnej kalibracji, nawet software’owej są żywe i jednocześnie zbalansowane między sobą. Nieco problemów stwarza zbalansowanie między sobą kontrastu i jasności, aby wyciągnąć wszystkie niuanse ze skali szarości przy jednoczesnym nie pogrążaniu jasności w obu kierunkach (obraz za ciemny i męczący lub obraz za jasny i podrażniający oczy). Nad kolorami mógłbym poświęcić tutaj sporo miejsca na rozpisanie się, ale wystarczy że powiem w skrócie: piękne kolory bez zarzutu. Można zrobić sobie ankietę po zakupie: „czy uważasz że kolory na Twoim nowym monie są: a) wspaniałe b) cudowne”. Innych opcji po prostu nie ma.

 

 

Do perfekcji jednak wciąż brakuje ze względu na czerń. W przeciwieństwie do matryc VA, charakteryzującym się głęboką czernią, w ZRach jest z nią problem (w zasadzie w większości tanich IPSów) – jest zbyt jasna i sprawia wrażenie wypłowiałej, nienaturalnej. Definitywnie coś z czym da się żyć, pytanie tylko czy każdemu się taki stan rzeczy spodoba lub będzie w stanie go zignorować / przyzwyczaić. Nie chodzi mi tu o to, że wszystko co czarne jest kiepskie, słabe, wprowadza w błąd i nie sposób dowiedzieć się jaka faktycznie jest zawartość najciemniejszych walorów (wartości np. 20 na kanałach RGB i odchyły w kierunku któregoś z nich, przypomnę że każdy kanał to zakres 0-255, gdzie 0,0,0 = kolor czarny, 255,255,255 = biały), ale w jakiś sposób utrudnia to zadanie i „sprawia wrażenie”, gdybym miał to w jakiś wyraźny sposób zaakcentować.

Kąty przebijają każdą lepszej klasy TNkę (3g), co nawet nie wiem czy było warte wzmianki ze względu na to że to fakt oczywisty. ZR nie ma też problemu z przebiciem pod tym względem porównywalnych cenowo matryc PVA Samsunga. Na tle U2211 również wypada nieco lepiej.

Tak czy inaczej, ogólne wrażenia, mimo słabszej czerni, są jak najbardziej pozytywne, zaś monitor sprawdza się w każdych warunkach roboczych, obojętnie czy pracuje się z grafiką czarnobiałą czy kolorowym malowaniem, także od strony projektowania pod web i dtp. Choć przy tym ostatnim nadal widziałbym (osobiście) porządną VA. To jednak koszt minimum 1500-1600zł. Nie dziwcie się że tak dudźgam o tego typu zastosowaniach – jeśli chcecie zobaczyć niemal wszystkie słabości swojego monitora, grafika komputerowa, zwłaszcza pod późniejszą produkcję, to najlepszy sprawdzian co jest ok, a co nie. I tak idąc po kolei:

– grafika czarnobiała i szkice
Jeśli ktokolwiek bawił się kiedyś ołówkiem i kartką papieru, będzie wiedział że nie jest to łatwa sprawa i tak samo jak nie jest nią w realu, tak niestety nie jest w przypadku monitora komputerowego. Zaskoczeni? Ilość kresek i nacisk potrafią wytworzyć ślad o „natężeniu” koloru w całym widzianym spektrum i mimo że to tylko grayscale, to monitor z kiepskim odwzorowaniem kontrastu, trudną kalibracją jasności do kontrastu lub po prostu źle skonfigurowany, będzie gubił mnóstwo informacji po obu stronach zakresu: tam gdzie ślad jest ledwo widoczny i tam, gdzie obszary obrazka są niemal czarne. Osobiście uważam że dobra kontrola skali szarości to połowa sukcesu w obrębie całego zakresu kalibracji monitora. Wpływa na kolory, wpływa na oczy, przekłada się na maksymalny czas siedzenia przed komputerem bez uczucia zmęczenia czy nawet bólu, obojętnie czego by się nie robiło – od pracy w Wordzie po malarskie igraszki w Painterze. Dlatego nawet jeśli nie zajmujecie się taką grafiką, warto trzymać szkice lub grafiki tego typu „do kontroli”, od biedy nawet zwykły pasek na całą szerokość ekranu idący płynnie od 0,0,0 do 255,255,255 – wykryjecie dzięki temu poziom strat informacji i wprowadzicie niezbędne korekty. Jeśli z kolei będą jakieś problemy z temperaturą kolorów, na odcieniach pośrednich szarości wykryjecie czy monitor idzie bardziej w temperaturę do 5000k czy do 9200k (zakładając odchył od domyślnego (w teorii) 6500k).

– grafika kolorowa
Gdy kontrast jest poukładany, swoją partię zaczynają odgrywać poszczególne kolory i wyżej wspomniana temperatura. Wykryć można to wizualnie na standardowych paletach RGB lub na grafikach kolorowych, które bardzo dobrze znacie. Najbardziej wrażliwa jest skóra ludzka, może w ogóle odcienie czerwieni i żółci, barwy ciepłe. Z doświadczenia.

– grafika profesjonalna, druk cyfrowy
Niestety tutaj rozbijamy się o szereg pojęć i sprzętu z wyższej półki, więc w domowych warunkach sprawdzenie swojego monitora pod tym kątem jest niezmiernie trudne, wręcz niemożliwe, przynajmniej z marszu. Jeśli jednak monitor został „w miarę” skalibrowany pod kątem powyższych dwóch typów grafik, będzie się również prawdopodobnie „w miarę” sprawdzał i tu. Pewności jednak (przynajmniej bez dostępu do drugiego komputera na którym można dosyć realnie ocenić projekt pod druk profesjonalny, czy też samego takiego wydruku) nie będzie.

 

Backlight bleeding, tinting, IPS glow

Skoro już jesteśmy przy jakości obrazu, warto wspomnieć o czymś, co trapiło i nadal trapi Delle U22 i U23 – backlight bleeding oraz tinting. Bleeding to nic innego jak „wyciekające światło” spod matrycy, przede wszystkim na jej obrzeżach – wygląda to tak jakby matryca nie była idealnie „rozciągnięta” w tym względzie. Wiąże się to z niedokładnym wpasowaniem się matrycy w ramki w których jest ona zamocowana, w efekcie nacisk do krawędzi jest nierównomierny, co powoduje drobne odkształcenia, przez które dostaje się więcej światła pochodzącego ze świetlówek niż powinno. Problem jest widoczny przede wszystkim na całkowicie czarnym obrazie, w nocy. Sytuacja u Della jest kiepska pod tym względem, mimo tego że wydano już chyba z 3 rewizje tych matryc, u HP jest lepiej, ze względu na ich wydział QC, który po prostu okazał się w tym wypadku lepszy.

Tinting z kolei jest najczęściej obserwowany na białym jednorodnym tle. Objawia się on tym, że część obrazu ma zabarwienie cieplejsze, pozostała chłodniejsze. Najprościej jest wyjaśnić to na skrajnym przypadku tintingu: część obrazu (np. cała lewa strona) ma odcień żółty, pozostała – różowy. Jeśli w matrycy IPS jest coś, co potrafi przekreślić jej użytkowanie w zakresie wierności barw, to właśnie tinting. Dzięki niemu nie sposób wizualnie ocenić poszczególnych partii kolorów, bo w zależności od położenia obrazka na ekranie, ta sama barwa będzie prezentowana inaczej. Temperatura barw powinna być zawsze jednorodna, w takim wypadku nie jest. Każdy IPS jest narażony na tinting, taki już urok tych matryc, jednak jeśli od samego początku jest ok – problem nigdy nie wystąpi. U Della jest pod tym względem różnie, najczęściej źle, co sprowadza monitor do parteru i przekreśla wszystkie jego walory bądź zalety jakie do tej pory mógł mieć ponad HPkiem, co naturalnie nie oznacza że HP jest wolne od tego typu problemów. ZR22w niestety również cierpi na przypadłość tintingu, jednak szczęście w nieszczęściu – jest on minimalny i na ogół niezauważalny, także w 95% przypadków nie ma żadnego wpływu na odbiór, a mówimy przypomnę o zastosowaniach półprofesjonalnych.

IPS glow jest ostatnim zagadnieniem jakie należy poruszyć, gdy mowa o „problemach” matryc IPS. Ze względu na technologię użytą przy produkcji najnowszych matryc tego typu (czyli żółta taniocha by LG na licencji Hitachi), IPS glow to zjawisko „rozjaśnienia” się krawędzi obrazu lub jego partii w zależności od kątu widzenia i tylko na czerni. Nie jest to tzw. contrast shifting znany z matryc TN, który w tych najtańszych potrafi doprowadzić do nerwicy i zwiększonego spożycia herbatek ziołowych, ale jest między nimi pewna analogia.

 

Input lag, gry i filmy

Zdziwią się ci, którzy założyli na samym początku że IPS odpada w grach – ZR są bardzo szybkie i pokazują to realia jak i testy obecne w sieci. Filmy? 1080p to sama przyjemność, mimo że monitor wydaje się dosyć mały. Problemem mogą być jednak napisy – w przypadku monitora w którym obraz nie mieści się na ekranie, tj. nie ma ratio 1:1 z monitorem, napisy są zazwyczaj wyświetlane na „marginesach” w których nie ma filmu. W przypadku 1080p i dopasowania 1:1, są one wyświetlane bezpośrednio na materiale filmowym, co czasem może irytować i wymuszać albo dobieranie materiału bez napisów (lub rezygnację z nich na rzecz oryginału / lektora (osobiście wolę oryginały, choć anime bez napisów to pomysł raczej karkołomny)), albo po prostu dopasowanie czcionki w odtwarzaczu.

 

Podsumowanie

Z racji małej ilości czasu nie mogłem sobie pozwolić ani na zbyt rozbudowaną sesję zdjęciową (zresztą HP dysponuje bardzo dobrymi zdjęciami for press, co też widać w samej recenzji), ani na zbyt szeroki opis, jednak myślę że udało mi się dosyć wyraźnie i klarownie zakreślić możliwości tegoż monitora. Komu polecałbym opisywane urządzenie? Przede wszystkim wymagającym użytkownikom ceniącym sobie kolory i jakość obrazu oraz niezbyt zasobnym w gotówkę amatorom wszelkiej maści cyfrowego malowania, którym zależy na dosyć dobrej jakości IPSie za rozsądne pieniądze i porządnym wyposażeniem, bez nerwotrysków spowodowanych przesadnym oszczędzaniem na wykonaniu ze strony producenta.

There are 5 comments

Comments are closed.