AKG K518 DJ: słuchawki do 200zł

Jakiś czas temu zostałem zmuszony zaopatrzyć się w słuchawki które nie tylko dobrze by grały, ale również dawały dobrą izolację, tak, bardzo cenię sobie prywatny odsłuch który na EP-630 był raczej przeciętny w kwestii jakości dźwięku, zaś na UR40 nie można było nic usłyszeć przy lubującym się w przebasowionym rocku “sąsiedzie”. Zaproponowano mi kilka propozycji, a mój wybór padł na AKG.

K518 DJ są zapakowane w całkiem ładne rozsuwane pudełko, zaklejone z dwóch stron. W nim zaś znajduje się karta gwarancyjna, drobna ulotka informacyjna, przejściówka na dużego jack’a (nakręcana!) i pokrowiec. Same słuchawki są zapakowane w blister podobny do chłodzenia BOX Intela, tyle że w tym wypadku nie jest zgrzewany i po otwarciu nadal możemy go używać.

Pierwsze wrażenie

“Wow, ale to jest małe”, żadne zdjęcie tych słuchawek tego nie zdradzało. Jakość wykonania jest bardzo dobra, kabłąk jest pomysłowo skonstruowany: ma na środku metalowy wzmacniający pas z napisem AKG umieszczony w gumowym elastycznym fragmencie – daje to wysoką trwałość oraz odpowiedni docisk do uszu, kopułki są wykonane z twardego zmatowionego plastiku, w dotyku mają lepszą przyczepność niż zwykła tego typu powierzchnia, jednak mi się owe rozwiązanie nieco nie spodobało.. za bardzo przypomniało mi o tanich myszkach Tracer’a xD, choć wizualnie nie można mu nic zarzucić. Gąbki zaś są mniejsze, ale jednocześnie o wiele lepsze gatunkowo niż te w UR40. Kabel.. ostro, 2,5m, więc o ile słuchając w domu ma się swobodę poruszania po pokoju jako tako, to jednak w podróży trzeba nieco z nim powalczyć.

Zakładamy sprzęt…

… i szybko zdejmujemy. Powód: trzeba rozsunąć słuchawki bo są za małe. Po dojściu do maksymalnego rozstawu znów zakładamy i.. pasują.. na styk. Uszy są w ich przypadku dociskane małżowinami do głowy.. to może oznaczać tylko jedno: niezła izolacja (~50-60%) ale i duży dyskomfort związany z naciskiem na głowę. O ile pierwsze jest bardzo pozytywne, o tyle dyskomfort jest faktycznie tu odczuwalny, szczególnie jeśli posiadamy dużą głowę i używamy słuchawek przez dłuższy czas (mniejszy rozstaw słuchawek daje mniejszy nacisk). Niestety wygoda to cena za izolację od otoczenia, jedyne co mozna zrobić to albo wymienić gąbki, albo … się przyzwyczaić.

Jakość dźwięku

Dźwięk nie ma niestety aż takiej przestrzeni jak w KOSSach.. jest bardziej scentralizowany, zbliżony w stronę słuchacza (co nie znaczy że jest zły!), zaś pierwsza rzecz która rzuca się w uszy to bass.. mocny bass. Ze względu na specyficzną zamkniętą konstrukcję i izolację nie ma gdzie ‘ujść’ jak miało to miejsce w UR40 i w całości wędruje do naszych uszu. Jeśli niektórym osobom będzie to przeszkadzało, drobna korekcja EQ powinna załatwić sprawę. Na szczęście po pewnym czasie można się przyzwyczaić i poza pierwszym wrażeniem ubasowienia (mi osobiście to nawet pasuje, jednak niektórym osobom pragnącym mieć bardziej zbalansowany i neutralny dźwięk może przeszkadzać, dlatego -1pkt, choć tak jak mówię: można go traktować z przymrużeniem oka) oraz minimalnym brakiem tej przestrzeni (też -1pkt) jaką dają UR40, dźwięk jest super i nic innego nie można mu zarzucić.
Ciekawostką jest że owy bardziej wysunięty bass w stronę słuchacza znalazłem jednak z pożytkiem w pewnym zastosowaniu: filmach. Te dzięki temu brzmią wg mnie zdecydowanie lepiej niż na KOSSach.

Fast forward na miasto

Po ich zdjęciu na szyję okazuje się że.. również mają w sobie cechy mobilności, głownie dzięki 3D-axis. Można je złożyć do wewnątrz i przekręcić jedną słuchawkę o 180′ – w takiej formie można je zmieścić w pokrowcu. Jedynie bardzo długi kabel może być problemem, bądź nie, zależy to głównie od nas samych i miejsca gdzie trzymać będziemy odtwarzacz mp3. Tyle teorii, a jak praktyka? Sprawdźmy więc słuchawki “w terenie”.

I tak oto zabieramy wysłużonego ale nadal grającego wg mnie pięknie iRiver’a iFP-895 w podróż do.. Biedronki. Po drodze miniemy 3 przystanki autobusowe, 2 bardzo ruchliwe wielopasmówki z szybko uciekającym zielonym światłem oraz linię tramwajową, zaś w samej Biedronce staniemy obok nieźle turkoczącej chłodni … czyli typowe miejskie pole bitwy.

Na początek plusem będzie wygląd: raczej nie rzucają się mocno w oczy a więc i my nie będziemy – teoretycznie. Minusem zaś będzie kabel.. a raczej jego nadmiar.
Po przejściu parunastu metrów zauważyłem kolejną wielką zaletę, tym razem w stosunku do dokanałówek: nie słychać odbić własnych butów o podłoże, słowem nie ma tego efektu który powodował w dokanałach ironiczne zjawisko przeszkadzania sobie samym sobą.
Mijające nas samochody słychać.. ale nie przeszkadzają aż tak mocno jakby się mogło wydawać, przede wszystkim nie ma tu aż tak dużego ryzyka że wpadnie się pod koła. Tramwaj identycznie, najgorzej wypadła konfrontacja z autobusem, ale w środku powinno być o wiele lepiej niż na zewnątrz stojąc obok silnika i wdychając brunatne opary mówiąc jednocześnie “jaki piękny mamy dziś dzień”.
Testowałem już nieco rozwiązań w podróży i wiem że najgorzej jest z odwzorowaniem niższych tonów. Okazuje się znowu że mocniejszy bass jest zaletą – w połączeniu z relatywnie dobrą izolacją okazuje się że wszystko słychać nawet dobrze – wielki plus który chyba jest prawdziwym powodem dla którego Austriacy wysunęli bass w stronę słuchacza. To też chyba ostatecznie potwierdza uniwersalność słuchawek ze wskazaniem na mobilność.

Wniosek? W podróży nadadzą się więc lepiej niż UR40, jednak niestety nie przebiją dobrych dokanałówek, które potrafią odizolować nawet ~75-80% dźwięków, głównie bassu z którego izolacją jak na ironię AKG mają problem. Dlatego jeśli środek transportu którym się będziemy poruszać nie będzie zbyt hałasogenny, K518 powinny się sprawdzić w 100%.

Podsumowanie

Ogólnie słuchawki mimo że nie należą do najwygodniejszych, bardzo przypadły mi do gustu. Oferują ciekawą i dynamiczną scenę która na pewno przypadnie wielu osobom do gustu, szczególnie w podróży. Do tego kosztują umiarkowane pieniądze (średnio od 180 do 200zł) przez co są dostępne nawet dla bardziej oszczędnych. Niestety minusem jest zmniejszony komfort użytkowania u osób o dużych głowach/uszach, choć mogą one rozważyć modyfikowanie np. padów we własnym zakresie.

Uwaga: Jeśli chcecie się pobawić we własnym zakresie tymi słuchawkami, mody w postaci wymiany padów i kabla można zobaczyć m.in. tutaj.

Komentarze (5) do “AKG K518 DJ: słuchawki do 200zł”

  1. spiral mówi:

    “Dźwięk nie ma niestety aż takiej przestrzeni jak w KOSSach.. jest bardziej scentralizowany, zbliżony w stronę słuchacza… zaś pierwsza rzecz która rzuca się w uszy to bass.. mocny bass.”

    To charakterystyka słuchawek DJskich, używam teraz Technics DH-1200 i te mają podbity bass, a przestrzeni w ogóle nie mają, ułatwia to zgrywanie bitu, a do zastosowań pozostałych się zwyczajnie nie nadają. Podbity bass to kolejna cecha ułatwiająca zgrywanie bitu. Wygoda słuchawek jest dla DJa mniejszym zmartwieniem ponieważ słuchawki są w ciągłym ruchu, a większy docisk tylko poprawia izolacje, którą docenić można tylko w klubie ;)

    Porównanie słuchawek różnych klas i zastosowań to trochę jak porównywanie wydajności GF i Quadro w grach ;)

    AKG to firma znana z produktów studyjnych przede wszystkim, i po przesłuchaniu K514 mogę je śmiało polecić. Są znacznie mniej mobilne, ale za to grają bardzo neutralnie, nie dociskają tak bezczelnie uszu i są zadziwiająco lekkie ;)

    Mimo wszystko art całkiem spoko, szkoda jednak że nie ma testu “in da klab” bo wydaje mi się że w swoim przedziale cenowym to może być dobra propozycja.

    Pozdrawiam.

  2. TwistedMind mówi:

    Mi niestety padła wtyczka w tym modelu, czy ktoś się orientuje gdzie można nabyć taki wtyk jak jest w 518 (chodzi mi o pozłacany wtyk z gwintem umożliwiającym nakręcenie przejściówki na dużego jacka )?

  3. ufoman mówi:

    Jeśli słyszałeś samochody to musiałeś cicho słuchać… ja na iAudio X5 i -6 w RB nie słyszę nic poza tramwajami ‘blaszakami’ ;)

  4. Adam mówi:

    a ja na iriverze t60 ze wzmakiem fiio e3 i tymi djkami kompletnie nic nie słyszę :) tyle że ja zawsze daje vol na maxa xD

  5. Daniel mówi:

    No to gratuluję kolego… tylko tak dalej! Niedługo to w ogóle przestaniesz cokolwiek słyszeć…