Recenzja tabletu Wacom Bamboo Fun

W zasadzie każda osoba zapatrująca się na cyfrowe malowanie, lub też związana z projektowaniem graficznym, pracowała czy też zamierza pracować w pewnym zakresie na tablecie graficznym. Na tym polu od dawna dominowała jedna firma – Wacom. Wyroby tego japońskiego producenta zyskały sobie przez lata miano najlepszych w swojej klasie, głównie dzięki zjawiskowemu wzornictwu oraz wysokiej ergonomii, a przede wszystkim – opatentowanej technologii pracy bezbateryjnej. Niestety jak to w życiu bywa, tego rodzaju monopol stwarza dogodną pozycję do dyktowania warunków, choć nie tylko to jest powodem największej wady tabletów tego producenta – ceny.

Tablety Wacoma są głównie wykorzystywane do poważnej, profesjonalnej pracy, dlatego też wraz z coraz większymi możliwościami prezentowanymi przez kolejne modele rośnie jednocześnie i wspomniana wcześniej cena. Co prawda szybko się zwraca jeśli pracujemy zawodowo, ponieważ inwestycja przekłada się bezpośrednio na sprzedawany później „twór” jakim jest projekt graficzny, ale co z użytkownikami domowymi, którzy po prostu chcą mieć niebywałą frajdę z kreowania obrazów własnymi rękami? Co z początkującymi artystami, którzy nie potrzebują olbrzymiego obszaru roboczego z miliardami opcji i funkcji, które na wczesnym etapie nauki pracy na tablecie tylko by oszałamiały, a za które trzeba byłoby słono zapłacić i to jeszcze w sytuacji, gdy nie do końca pewnym jest że będzie się na tablecie stale pracowało? Co z osobami które potrzebują tabletu do prostych codziennych czynności, takich jak nawigacja po systemie, retusz zdjęć, podpis odręczny? To proste – spojrzeć na odpowiednią linię tabletów Wacoma, kierowaną właśnie do tego typu odbiorców, dawniej Graphire, obecnie zaś Bamboo, a którego recenzję pozwolę sobie w tym momencie uczynić, co też obiecałem wcześniej na Twitterze.

Bamboo to budżetowa ale ze wszech miar zbalansowana pod względem możliwości linia tabletów dla mało i średnio wymagających użytkowników, którzy przede wszystkim stawiają na wysoką ergonomię i przystępną cenę. Ta ostatnia zresztą często odgrywa jedyną rolę w ich rozważaniach dot. samodzielnego kupna tabletu sprawiając, że kupujący podchodzi do zakupu jak gdyby był to zwykły podzespół komputera. A tak nie jest, co też postaram się w pewnym zakresie wyjaśnić poniżej.

O kwestiach m.in. rozmiarowych przy wyborze tabletu pisałem już w osobnym artykule, także pozwolę sobie uznać że ten temat mamy załatwiony. W przypadku Bamboo dochodzą jeszcze jedne, na które Wacom zdaje się stawiać duży nacisk. Wychodzą oni bowiem z założenia że osoba kupująca Bamboo:

– ma już doświadczenie z mediami analogowymi takimi jak szkice oraz malowanie na papierze
– ceni sobie jak najgładszą migrację z mediów analogowych na cyfrowe
– nie chce kupować specjalnie oprogramowania na ten cel (to w pełni zrozumiałe przy tym przedziale cenowym i poziomie doświadczenia), więc dużą rolę odgrywa tutaj bundle software
– chce mieć tablet w jak największym stopniu imitujący fakturę kartki papieru
– i jednocześnie posiadać urządzenie nowoczesne jak na nasze czasy, aby nawigacja po systemie była przyjemnością a nie udręką i w jak największym stopniu eliminowała myszkę.

Sumując powyższe założenia i przypatrując się temu co uzyskali, trzeba przyznać że im się udało. Bamboo w efekcie jest lekkim, cienkim i poręcznym tabletem w dwóch rozmiarach – S (A6) i M (A5), rozsądnej cenie i z mnogością funkcji, takich jakich np. multidotyk i obsługa gestów, 1024 poziomami nacisku (prócz modelu Pen) i rozdzielczością 2540 dpi. Jednakże w tej serii występuje więcej różnic niż chociażby rozmiar. Bamboo tak naprawdę dzieli się na kilka model:

Bamboo Touch S
To najtańszy wariant tego tabletu, charakteryzujący się tylko i wyłącznie opcją dotyku. Nie ma żadnych przycisków i żadnego piórka, współpracuje tylko i wyłącznie z ludzką ręką w pełnym zakresie gestów jakie przypadają na droższe modele. Jest jednakże świetną alternatywą dla myszki w codziennej pracy.

Bamboo Pen S
Podstawowa wersja serii Bamboo, która analogicznie do zasady z modelu Touch ma na wyposażeniu tylko piórko, mające mniej poziomów nacisku (512) niż pozostałe piórka z tej rodziny, dodatkowo pozbawione gumki. Tablet nie posiada również funkcji dotykowej. Jednym słowem – piórkowe A6 przypominające dawne Bamboo One w najtańszej możliwej opcji.

Bamboo Pen & Touch S
Wariant łączący w sobie oba powyższe modele, posiadający ponadto pełne piórko z gumką i 4 w pełni programowalne przyciski.

Bamboo Fun Pen & Touch S/M
Najbardziej rozbudowane wersje tego tabletu. Ich wyróżnikami na tle pozostałych są biały (w zasadzie srebrny z białymi elementami) kolor obudowy i piórka, bardziej obła konstrukcja ułatwiająca transport i korzystanie z urządzenia „na świeżym powietrzu” oraz vouchery na oprogramowanie. Jest to także jedyna możliwość zakupienia tabletu z serii Bamboo większego niż A6, bowiem tylko Fun możliwy jest do kupienia w formacie A5.

Wersja Special Edition
Tak jak w przypadku niegdyś Intuosów3, model ze specjalnym malowaniem (czarne przyciski piórka i tabletu).

Jak widać oferta jest szeroka, dzięki czemu każdy może dobrać sobie model odpowiedni do swoich potrzeb i portfela. Pełne zestawienie oraz dane techniczne można znaleźć na TEJ stronie Wacoma.

 

Wyposażenie

Prócz naturalnie samego tabletu, nabywca otrzymuje:

– płytę ze sterownikami
– voucher na oprogramowanie
– zapasowe rysiki (x3)
– szczypczyki do wymiany rysików

Brak w zestawie myszki, jednakże zazwyczaj myszki dołączane do tabletów sprawdzały się jako namiastka wirelessów tylko w przypadku tych większych, także jej brak przy A6 jakoś szczególnie nie doskwiera, zwłaszcza że zastępuje ją funkcja dotykowa. Czemu namiastka? Bo myszka również działa na zasadzie indukcji, także bez tabletu ani rusz. Jeśli wyjedziecie poza obszar tabletu, myszka po prostu przestanie działać, a w przypadku A6 o taką sytuację bardzo łatwo. Dlatego też mysz jest opcją realną chyba tylko od rozmiaru A5 w górę (w przypadku Bamboo tylko A5), przynajmniej wg mnie.

 

Budowa i ergonomia

Opisywanym przeze mnie modelem jest Bamboo Fun Pen&Touch A6 – a więc jak już mówiłem wyżej najbardziej, mówiąc kolokwialnie, „dofajdany” wariant ze wszystkich modeli w rozmiarze S, kosztujący ok. 370zł.

Pierwsza rzecz która rzuca się w oczy to biały, przytwierdzony na stałe kabel USB, bardzo lekka i cienka konstrukcja oraz zakładka boczna wykonana z materiału z logiem Wacoma. Ta ostatnia pełni funkcję taką, że można w nią wsadzić piórko i przenosić wraz z tabletem bez ryzyka że wypadnie lub zapomnimy go ze sobą zabrać.

Pod względem gabarytów jest to wyraźny skok do przodu względem Graphire’ów czy nawet i poprzedniej edycji Bamboo. Krawędzie tabletu zostały tak wyprofilowane, żeby nie przeszkadzały ręce operować na jego powierzchni, zwłaszcza że sam tablet jest rozmiarem bardzo skromny. Jest to ważne, ponieważ tablet musi albo posiadać spore naddatki na nadgarstki, albo powinien ułatwiać operowanie bez nich. Bamboo jest tym drugim.

Diody zostały ciekawie rozwiązane, bowiem wyróżnia się 4 stany kolorystyczne:

Biały przygaszony – tablet podpięty do komputera
Biały rozświetlony – tablet wykrywa dotyk
Czerwony przygaszony – tablet wykrywa piórko w zasięgu swojego obszaru roboczego
Czerwony rozświetlony – tablet wykrywa nacisk piórka na obszar roboczy.

 

 

 

Ogólnie jakość wykonania jest bardzo wysoka jak na tani tablet, choć Bamboo bezwzględnie będzie ukazywał swoje zużycie – głównie wycierające się piórko, z którego schodzi srebrna farba ukazując szare fragmenty oryginalnego plastiku. Wiele urządzeń ma tego typu „mankament” i Bamboo się owego mankamentu nie ustrzegł. Nie przeszkadza to co prawda w pracy w najmniejszym stopniu, jedynie może jego posiadaczowi, który jest estetą aż do bólu i nie może zdzierżyć że jego tablet wykazuje jakiekolwiek oznaki używania, nie pozostając „wiecznie nowym”. W sumie gdyby się zastanowić, to jest to tylko pozytywne z punktu widzenia jego posiadacza – bowiem widać wyraźnie że na nim pracuje a nie patrzy się na niego jak pięknie kurzy się na szafce. Negatywne zaś z punktu widzenia późniejszej sprzedaży.

 

Obszar roboczy, funkcja Touch i specyfika pracy z tabletem

Charakteryzuje się on panoramicznie dostosowanym obszarem roboczym, przez co jest idealny pod monitory panoramiczne, będące obecnie standardem. Mimo że A6 nie powala objętością, pozwala na dosyć komfortową pracę w mniejszych rozdzielczościach panoramicznych, takich jak 1280×800 czy 1366×768, co też można spotkać w większości laptopów 15”. Osobiście nie wykraczałbym poza podane tu rozdzielczości, choć oczywiście jest to możliwe.

W przeciwieństwie do serii Graphire, gdzie powierzchnią był gładki plastik ochronny, czy też Intuos3, gdzie jej rolę pełniła specjalna folia, Bamboo posiada rozwiązanie identyczne jak najnowsze Intuosy4, a więc obszar aktywny zintegrowany w pełni z tabletem (właściwie jest to specjalna powleczka matowa naklejona na obszar). Daje to ten minus że w przypadku uszkodzenia, np. zarysowania, nie da się z nim nic zrobić. Jednakże z drugiej strony pozwala to na uzyskanie czegoś, co każdy cyfrowy artysta doceni z pewnością: sztywność i matową fakturę, symulującą kartkę papieru. Dzięki temu tablet daje się odczuć zupełnie inaczej niż jakikolwiek inny gładki model, a z doświadczenia wiem że faktycznie jest to bardzo pomocne podczas malowania gdy nie czuje się do końca urządzenia na którym się pracuje.

Dlaczego jest to tak pomocne? Gdy powierzchnia jest gładka, opór stawiany przez podłoże rysikowi jest minimalny, przez co nie można przełożyć części doświadczeń z operowania chociażby ołówkiem na tablet, aby pomóc sobie w rysowaniu. Ołówek podczas rysowania otrzymuje opór od papieru po którym sunie, bez względu na jego gramaturę i fakturę, zawsze ten opór istnieje. W przypadku Graphire’a i poprzedniej serii Intuosa najlepiej widać ten „problem”. Gdy powierzchnia jest matowa, prowadzenie piórka jest lepsze i pewniejsze, ponieważ raz że można przełożyć część zachowań analogowych, dwa że opór pozwala zredukować nasze naturalne odruchy podczas rysowania, minimalizując niechciane kreski oraz odstępstwa od kresek które chcemy narysować i deformacje.

Zachowanie to można opisać analogicznie do zawieszenia w motocyklu czy też samochodzie – tłumienie niepożądanych drgań przekładające się na gładką jazdę i płynne kierowanie. Gdy położy się na obu wymienionych przeze mnie wcześniej modelach kartkę, np. z ryzy papieru pod druk atramentowy, czucie piórka zmienia się diametralnie na plus (przynajmniej zazwyczaj na plus), choć wymaga to ciągłego przytrzymywania kartki, odkształcającej się jednocześnie na rogach i na swojej powierzchni pod naporem rysowania w tym samym miejscu lub wilgoci pochodzącej z rozgrzanego nadgarstka jego posiadacza.

Bamboo symuluje tą sytuację, ale w wygodniejszy sposób niż, dosłownie, pajacując z realną kartką na jego powierzchni i przy mniejszym oporze niż taka kartka jest w stanie wygenerować. Można to nazwać swego rodzaju pośrednim stanem między polerką a fakturą. Może się jednak zdarzyć że powierzchnia sama się wygładzi od używania tabletu ciągle w tym samym miejscu lub od ciągłego pociągania palcami / dłonią, przez co będzie stawiała mniejszy opór. Osobiście zaobserwowałem takie zjawisko, ale po bardzo długim okresie intensywnej, niemal codziennej pracy i jednocześnie w najmniejszym stopniu mi to nie przeszkadzało na żadnym etapie, choć nie będę ukrywał że może dlatego, iż jestem przyzwyczajony do pracy z Intuosami3 o gładkich powierzchniach. I tutaj dwie ciekawostki. Po pierwsze – powierzchnia Bamboo jest identyczna jak w Intuosach4 produkowanych przed październikiem 2010 roku, po drugie – wytarcie, może określając to bardziej precyzyjnie – wygładzenie, powstało moim przypadku przede wszystkim przez poruszanie dłonią po obszarze roboczym i palcami. Zużycie rysika było większe w początkowym okresie korzystania z tabletu właśnie przez to, że nie był on wygładzony w taki sposób, potem zaś ustało niemal całkowicie. Samo wygładzenie, co trzeba zaznaczyć, również nie jest „pełne” – taka powierzchnia nadal wykazuje większy opór niż folia z Intuosa3, nie mówiąc o plastiku z Graphire’a.

Co do funkcji touch – również podczas sunięcia palcem po nim jest bardzo naturalny w dotyku. Dotyk aktywuje się i wyłącza niezależnie od operowania piórkiem, jednak z oczywistych względów należy wyłączyć funkcje dotykowe w czasie pracy piórkowej, ponieważ podczas sunięcia piórkiem ma ono priorytet ponad dotykiem, jednak jeśli oderwie się rękę na tyle wysoko, że piórko przestaje być wykrywane, aktywna funkcja dotykowa przejmie pracę i może niechcący coś namieszać na rysowanym aktualnie obrazku.

Należy zaznaczyć że obszar dla dotyku jest nieco mniejszy (125 x 85mm dla wersji S) niż obszar piórkowy (147 x 92mm dla wersji S), a którego ramy zakreśla biała obwódka. Sam tablet potrafi zaś rozpoznać do trzech palców jednocześnie na swojej powierzchni, umożliwiając łączenie ich w gesty. Przykładowo stuknięcie jednym palcem o powierzchnię (tap) to lewe kliknięcie myszką, z kolei dwoma palcami jeden po drugim (tap – – tap) to prawy przycisk myszy. Przy odrobinie wprawy możliwe jest obsługiwanie gestów tabletu nawet jedną ręką. Tablet rozpoznaje wszystkie kliknięcia, zmianę rozmiaru, scroll a nawet obrót.

 

Przyciski i piórko

A jeśli już jesteśmy przy piórku, jest ono zwykłym plastikowym pisakiem z przyciskami, nie ma tutaj gumek znanych z Graphire’a czy też Intuosów, ale na swój sposób jest to dobre rozwiązanie – w przypadku Graphire’a zdarzało się że gumka się odkształcała lub w dziwny sposób parciała, efekt podobny jak w tanich długopisach, przez co korzystanie z tabletu było utrudnione, ponieważ uwaga użytkownika jest odrywana od tego co rysuje na ekranie i alokowana w zupełnie innym, niepotrzebnym miejscu. Kolejną zaletą takiego rozwiązania jest bardzo niska waga takiego piórka, co niewątpliwie ułatwia korzystanie z urządzenia podczas rysowania.

Zmiana rysików przebiega bardzo sprawnie, dzięki załączonym szczypczykom. Ze względu jednak na użycie matowej powierzchni, zużycie rysików jest większe niż w przypadku tabletu gładkiego, na szczęście te są bardzo łatwo dostępne i kompatybilne z innymi / poprzednimi modelami.

Przyciski są chyba najsłabszym elementem tabletu, ponieważ nie sposób ich wyczuć, kliknięcia są zbyt subtelne. Osobiście używałem ich jedynie do aktywacji i dezaktywacji trybu dotykowego oraz operowania zbliżeniem w Painterze (kombinacje klawiszy, taki mam nawyk również w przypadku konfiguracji ExpressKeys’ów w obu Intuosach), ponieważ są one w pełni programowalne, a sam tablet można skonfigurować zarówno pod osoby prawo jak i leworęczne.

 

 

Oprogramowanie

Wraz z tabletem użytkownik otrzymuje voucher. Jest to rodzaj przepustki-klucza do pobrania jednej z trzech aplikacji dostępnych na stronie Wacoma, a które to są dedykowane do pracy z tymże tabletem na zasadzie bundle software. O bundle pisałem również w artykule o wyborze tabletów, także przypomnę tylko że oprogramowanie tego typu przypisane jest do tabletu i tak długo jak posiada się tablet (obojętnie czy sprawny czy nie, czy w użyciu czy nie), tak długo można używać legalnie oprogramowania. Bamboo oferuje pobranie takich aplikacji jak Adobe Photoshop Elements czy też ArtRage. Kwestia preferencji użytkownika, ale należy pamiętać że voucher jest jednorazowy.

Możliwość posiadania takiego oprogramowania niemal out-of-the-box jest niewątpliwym plusem Wacoma, bez względu na kupowany model tabletu, ponieważ nawet jeśli użytkownika nie stać na kupno drogiego programu graficznego lub nawet jego wersji edukacyjnej (np. Corel Painter), to wciąż ma szansę w ramach wydanej kwoty nie dość że sprawdzić pod bardzo szerokim kątem nabyty produkt (a także swoje własne rysunkowe możliwości), ale też uczynić z tak pozyskanego oprogramowania swojego głównego narzędzia, do czasu aż nie przyjdzie pora na migrację w coś lepszego lub większego, w obu przypadkach.

 

Specyfika pracy na Bamboo vs Intuos3 vs Intuos4

Tego akapitu w sumie powinno nie być, ponieważ porównuje się tu dwa różne kręgi odbiorców i od razu wiadomo co jest lepsze, ale pomyślałem że może zainteresuje część osób, zwłaszcza że wszystkie 3 tablety posiadam i wykorzystuję na co dzień.

Różnice techniczne na papierze są diametralne między tymi tabletami, przy czym Intuos to w rzeczy samej osiągi Bamboo x2. Bamboo po prostu nie może nadążyć za Intuosem w kategoriach takich jak precyzja, czuć różnicę między o połowę mniejszą rozdzielczością Bamboo, a potężnymi 5080 dpi Intuosa. Z drugiej strony powierzchnia Bamboo sama w sobie jest przeze mnie uznawana za lepszą, jeśli skonfrontuję ją z gładką folią Intuosa3. Z tym że jeśli taką folię się odwróci i zacznie używać jej matowej strony, Intuos3 znów wysunie się na prowadzenie w zakresie prowadzenia piórka – co ciekawe jest to mod, którego bardzo mało osób stosuje, może nawet o nim wie. A przypomnę że taka folia kosztuje (jak dla modelu 4:3 A5) ok. 80zł bez wysyłki, więc nie są to tanie rzeczy.

Nacisk również jest inny, inaczej czuje się piórko i wymaga ono nieco innego nacisku niż Intuos, aby osiągnąć taki sam ślad, w moim przypadku mniejszy, ale przez to trudniej było mi go wyczuć. Po części w grę wchodzi tutaj kształt piórka w zakresie chwytu i trzymania w dłoni, ale przede wszystkim różnica w komforcie ze względu na wysokość wykrywania piórka od powierzchni tabletu. W Bamboo jest to 5mm, w Intuosie – bardzo wygodne 10mm. To chyba też pierwsza i najbardziej rzucająca się w oczy różnica dla kogoś, kto pierwszy raz zasiada do Intuosa po przejściu z Bamboo lub na odwrót.

Szata jednak nie czyni człowieka – Bamboo nigdy nie miał konkurować z Intuosem, ponieważ byłaby to czysta głupota w ramach samego Wacoma, ale nie oznacza to absolutnie że tablety te to „szajs” albo że nie da się na nich pracować profesjonalnie i rysować na, może brzmi to głupio ale, światowym poziomie. Nie, to wszystko zależy tylko i wyłącznie od człowieka który danym tabletem operuje. Zawodowo używam zupełnie innego oprogramowania niż Adobe, potrafię jednak niektórymi projektami zawstydzić ludzi pracujących w Photoshopie. Gdy słyszę, że jakiś „grafik” edukuje mnie, a przynajmniej próbuje, iż „jak ktoś nie chował się od małego na Ado i Maku to nie jest prawdziwym grafikiem”, to jestem w takich chwilach za przywróceniem w Polsce kary śmierci, uprzejmie kończę natychmiast rozmowę i wychodzę, głównie ze względu na bezpieczeństwo jegomościa, wg którego automatycznie jestem sklasyfikowany wg jego ograniczonego myślenia jako człowiek drugiej kategorii. Wracając jednak do tabletów – widziałem prace człowieka (bodajże na max3D.pl) robiącego porażające wręcz jakościowo szkice na tablecie O’Pen XXL (Pentagram, starszy model o oczko od Titana USB, A4, bateryjny), który dla mnie był dosłownie nieużywalny w kategoriach rysunkowych i poza projektowaniem stron do niczego innego na ogół się nie nadawał, także to nie jest tak że sprzęt za przysłowiowe „grube tysie” z każdego zrobi od razu Caravaggia i Matejkę w jednej osobie. Nie czyni również „Bogiem projektowania graficznego” nikogo sam fakt posiadania Photoshopa (żeby jeszcze tylko był legalny to by było super). Trzeba wiedzieć jak go użyć, lub po prostu mieć do tego talent, tak jak opisywana tutaj osoba z max3D, która udowodniła mi że nawet na chińskim złomie można tworzyć cuda jeśli się chce.

 

Podsumowanie

Najważniejsze rzeczy w zasadzie opisałem juz przy obszarze roboczym tegoż tabletu, także powtórzę się co do kilku kwestii. Przede wszystkim – szkicowanie na tym tablecie jest bardzo proste i przyjemne, głównie dzięki matowej powierzchni roboczej, także wizja Wacoma polegająca na stworzeniu tabletu bardzo przyjaznego osobom początkującym i nie do końca wprawionym manualnie w pracę z tabletem graficznym, zrealizowana została niemal w 100%. Niemal – ponieważ część osób może nie rozumieć że rysik po jakimś czasie, obojętnie czy to Bamboo z matową powierzchnią czy Intuos3 z gładką, się tak czy siak zużyje i jest to materiał eksploatacyjny.

Z kolei w przypadku osób pracujących już na gładkim tablecie, jak chociażby wspominany tutaj kilkakrotnie Graphire, Bamboo stanowić będzie idealną migrację na o wiele bardziej pozwalający się wyczuć sprzęt. Różnica między tymi dwoma tabletami jest ogromna, mimo że to z punktu widzenia technicznego ten sam projekt obszaru roboczego i piórka.

Na Bamboo wykonać można wszystko to, co na droższym i dużym tablecie, po prostu będzie to się odbywało „inaczej” i mniej precyzyjnie, ale za to sporo taniej i z możliwością dotyku, co totalnie zmienia koncepcję pracy z komputerem. Zastosowania Bamboo w praktyce są jednakże dzielone przez rozmiar posiadanego tabletu. A5 jest największym i zarazem najbardziej optymalnym rozmiarem dla większości osób. A6 jest za to dobrym wyborem w podróż jako tablet detaliczny i retuszerski, wszędzie tam, gdzie po prostu potrzeba wejść ze wszystkim, co oferuje sobą tablet graficzny. Jeśli tylko jest taka możliwość, polecam spróbowanie wersji A5, która, jak pisałem, będzie odpowiednim i optymalnym tabletem dla większości osób chcących kupić model, przy którym będą mogły pozostać na dłuższy czas. Do codziennego użytkowania jednak A6 powinien wystarczyć.