Recenzja tabletu Wacom Intuos P&T S

Wydaje się, że Wacom postanowił podążyć również dosyć wyraźnym tropem urządzeń mobilnych, przesuwając nazewnictwo swoich produktów w stronę właśnie tego typu urządzeń i zastosowań. W ten sposób też odebrał ostatecznie nazwę Bamboo tabletom z linii budżetowej, wcześniej znanej jako Graphire, i przekazał ją tylko i wyłącznie najbardziej trywialnym urządzeniom w swojej ofercie: głównie malutkim tabletom o niesamowicie prostej konstrukcji i rekordowo niskiej cenie (spadkobiercy Bamboo One i Volito) oraz wszelkiej maści rysikom do tabletów multimedialnych. Porzucona w ten sposób linia produktów potrzebowała nowej, bardziej adekwatnej nazwy i w końcu ktoś wpadł na pomysł, że jeśli tablety komputerowe są w ramach japońskiej firmy kojarzone głównie z linią produktów profesjonalnych z serii Intuos, to warto udać się również tym tropem.

Tak oto powstała linia „Intuos”, która od tej pory będzie (prawdopodobnie celowo) myliła się z „prawdziwymi” Intuosami z serii numerowanych, a aktualnie oferowanych z dopiskiem PRO. Testowana w niniejszej recenzji, fabrycznie nowa wersja, jest modelem S, a więc najmniejszym. Jest to odpowiednik formatu A6 w układzie panoramicznym 16:10. Do nabycia w sklepach w cenie 370-400 zł.

Strona produktu na Wacom.com

 

Ergonomia

Pod maską mamy tu więc starego dobrego Bamboo Fun Pen and Touch, którego spory czas temu recenzowałem na łamach TF i którego ostatecznie już nie posiadam. Mając w posiadaniu tablety Intuos 4 i Cintiq 13HD jest to zresztą dla mnie bardzo zrozumiałe. O ile jednak kwestie techniczne nie uległy zmianie (bo i po co), bardzo mocno popracowano nad ergonomią.

Tablet w nowej odsłonie zyskał zupełnie nowy kształt i tym samym nawiązuje właśnie do Graphire’ów, które to również miały zagłębienie na piórko oraz przyciski na górze, zamiast po bokach. Niemal identycznie rozwiązano tą sprawę w Intuosie, chociaż tym razem jest to pakiet doskonale znany z Bamboo:
– 4 przyciski Express Keys,
– typowa dla tych modeli (generacje 2 i 3) wsuwka na piórko.

W porównaniu do poprzednio przeze mnie recenzowanego modelu tym razem na wyczuwalność nacisku przycisków absolutnie nie mogę narzekać. Każdy z nich wciska się pewnie i nie potrzebuje żadnej siły, a wypustki na każdym z nich ułatwiają orientację bez odrywania oczu od ekranu. Usprawnia to korzystanie z nich bezpośrednio w tracie pracy i nie rozprasza niepotrzebnie, jak do tej pory niestety było to możliwe. Pomaga w tym zresztą widoczny na ekranie HUD:

 

Recenzja Wacom Intuos Pen & Touch S

 

Na bardzo podobnej zasadzie pracuję zresztą z Cintiqiem i tutaj wyraźnie bardziej jestem w stanie intuicyjnie trafić w potrzebny mi przycisk, niż np. na Intuosie 4, który choć ma przewagę w wyświetlaniu etykiet każdego przycisku bezpośrednio na samym tablecie, to jednak przyciski są wszystkie na dotyk takie same i jedynie dwa środkowe w grupie czterech na każdy moduł są lekko na krawędziach podniesione.

 

Recenzja Wacom Intuos Pen & Touch S

Recenzja Wacom Intuos Pen & Touch S

Recenzja Wacom Intuos Pen & Touch S

 

Zrezygnowano kompletnie z jakichkolwiek podpórek pod nadgarstek, a za które można było uważać do tej pory krawędzie tabletu. Teraz całość jest mniejsza, zgrabniejsza i ograniczona tylko do dwóch de facto obszarów: górnego panelu z przyciskami i diodami oraz dolnego, będącego całościowo obszarem roboczym z zaznaczoną na środku czterema kropkami faktyczną przestrzenią aktywną.

Dzięki temu mamy swego rodzaju „margines bezpieczeństwa” i tym sposobem piórko nie będzie nam zeskakiwało z powierzchni tabletu w sytuacji, gdy np. wybieramy jakiś program z paska roboczego albo przewijamy okno na ekranie.

 

Piórko

W zestawie otrzymujemy tylko i wyłącznie piórko, bez żadnych dodatkowych stojaków (możemy jedynie użyć materiałowej wsuwki przy samym tablecie). Jest to piórko wciąż budżetowe, ale w wersji odświeżonej i nawiązującej do dwóch różnych modeli:
– Classic Pen
– Pro Pen

Z pierwszego odziedziczyło ogólny charakter i wygląd, również w zakresie lekkiego profilowania miejsca chwytu. Z drugiego jednak cały zdaje się szkielet i materiały, bowiem jest od Classica tylko minimalnie grubsze przy przyciskach, mające taki sam zmatowiony plastik, na identycznej wysokości osadzone przyciski beczkowe, a także profil pasujący do jego stojaka (w „kubeczkach” od piórek Grip/Pro jest zbyt chybotliwe). Wagowo jest minimalnie od Classica cięższe i tak samo minimalnie lżejsze od Pro.

 

Recenzja Wacom Intuos Pen & Touch S

 

Oczywiście parametrami jest to 1/2 tego, co posiadają Classic, Pro i Grip, ale byłoby dziwnym, gdyby oczekiwania na coś przynajmniej porównywalnego miały tu jakiekolwiek uzasadnienie. Jednak te 1024 poziomów nacisku oraz o połowę mniejszy zakres nacisku gumki i tak w zupełności wystarczają do zadań, jakie najczęściej będą przed tabletem stawiane. Jedynym „problemem” było dla mnie od zawsze to, że piórko było „łapane” przez tablet na bardzo małej wysokości. Na szczęście wreszcie i tą kwestię w Intuosie poprawiono, dzięki czemu odczytywanie informacji z piórka następuje już na wysokości 2 cm. To bardzo dużo i dokładnie tyle, ile mają pozostałe moje piórka na C13HD. Standardowo o wykrywaniu kąta nachylenia i obrotu piórka względem powierzchni tabletu w tych modelach można zapomnieć.

Piórko przyjmie każdy typ rysika, jaki jest oferowany do droższych / pozostałych modeli. Także nie trzeba kupować tylko i wyłącznie końcówek typu Standard Black, a można spokojnie nabywać modele Felt, Flex itd. Należy pamiętać, że typ rysika potrafi mocno różnicować zachowanie się piórka na powierzchni tabletu. W pudełku wraz z tabletem znajdziemy do tego miły akcent: zapasową czarną wsuwkę zamiast niebieskiej (do tabletu) i również czarną gumkę dla piórka (okazują się być zdejmowalne). To tak gdyby ktoś cierpiał na awersję do niebieskiego.

Ciekawostką niech będzie fakt, że z modelami Intuos nie są kompatybilne inne piórka, a w samych sterownikach brakuje w ogóle kategorii narzędzi. O ile przy normalnych seriach profesjonalnych i Cintiqach możemy podpisać sobie dowolną ilość typów narzędzi, tak przy budżetowym Intuosie takiego komfortu nie mamy. Dlatego cieszy mnie bardzo, że Wacom popracował nad wygodą standardowego piórka dołączanego do zestawu, a które jest jak dla mnie bardzo wygodne i umożliwiające wielogodzinne rysowanie bez żadnych problemów.

Zresztą sama smukłość profilu jest tu sporym plusem, ponieważ cechuje się dokładnie tym, za co sam dla siebie nabyłem model Classic – uczuciem, jakbym pracował na ołówku lub długopisie, a które to są mi bardzo bliskie (moja ulubiona konwencjonalna technika rysowania). Piórka Grip/Pro są bardziej uniwersalne niż kreślarskie, toteż tam ma się wrażenie trzymania bardziej pędzla, aniżeli długopisu. Dlatego w tym miejscu należy postawić Wacomowi ogromny plus.

Ostatnią ciekawostką jest kompletny brak możliwości użycia piórka od Intuosa na jakimkolwiek innym tablecie – pojawia się komunikat o niekompatybilności (tu: na Cintiqu 13HD):

 

 

W drugą stronę, tj. przykładając inne piórka do powierzchni Intuosa, taki komunikat się nie pojawia, toteż wniosek jest prosty i potwierdzający ostatecznie to, co do tej pory udało się ustalić: Intuos non-PRO nie obsługuje Tool ID.

 

Wielkość a rozdzielczość

Tablet dostępny jest jak zawsze w dwóch typowych dla tej linii formatach – S (A6 wide) i M (A5 wide). Wielkościowo jest to dokładnie to samo, co w poprzednich generacjach, toteż Wacom postanowił nie wychylać się z ustalonych przez siebie sporo czasu temu ram wielkościowych.

Prawdziwym dylematem jest jak zawsze jednak określenie, który rozmiar będzie dla nas odpowiedni. Najprościej będzie więc zgeneralizować tą kwestię w formie punktów:

Small (A6 wide):
– dla osób o bardzo precyzyjnych ruchach ręki,
– do amatorskiej, detalicznej pracy z małymi rysunkami i retuszem na dużych poziomach zbliżenia,
– gdy użytkownik przyzwyczajony jest do operowania na małej powierzchni,
– gdy liczy się zajmowanie jak najmniejszej ilości miejsca na stole,
– gdy wysoka mobilność i jak najniższa cena to priorytet,
– dla posiadaczy laptopów z matrycami do 15,X” lub małych monitorów ,
– pod rozdzielczości najlepiej nieprzekraczające 1366 x 768 px.

Medium (A5 wide):
– przy średnio precyzyjnych ruchach ręką,
– do płynnej amatorskiej pracy z różnorodnymi rysunkami i już trochę bardziej na poważnie,
– gdy liczy się uniwersalność i elastyczność w zakresie używanego przez nas stylu rysowania,
– dla osób chcących nabyć swój pierwszy porządny tablet w optymalnej opcji,
– gdy cena nadal gra rolę,
– gdy wciąż liczy się mobilność (zabieranie formatowo z laptopem 15″ nadal możliwe),
– gdy nie wiemy, czy rozmiar S nie będzie dla nas przypadkiem za mały,
– dla posiadaczy laptopów i monitorów o rozdzielczościach nieprzekraczających 1920 x 1200 px.

Cenę modelu S w razie konieczności można jeszcze bardziej zbić, bowiem dostępne są warianty pozbawione opcji dotykowych (250-270 zł).

Generalnie moje zdanie odnośnie wszystkich modeli budżetowych jest takie, że jeśli nie nadarza się okazja na nabycie większego Intuosa z drugiej ręki z generacji 3, 4, 5 lub PRO, a czujemy w kościach, że format S będzie dla nas najprawdopodobniej za mały, warto dopłacić do droższego modelu M (aktualnie ok. 750-800 zł). Niestety brak jest wariantu pozbawionego dotyku w tym przypadku.

Warto dodać, że wielkość tabletu w przypadku dotyku na ogół nie będzie miała krytycznego znaczenia dla wygody pracy, a nawet może powodować, że na większym modelu będzie się dotykowo pracowało w niektórych przypadkach gorzej – jest to bowiem opcja stricte dodatkowa, uzupełniająca, a nie narzędzie realnie służące do pracy artystycznej (ogromny input-lag, taki sam jak w poprzednich liniach). Dlatego też zalecałbym go najwyżej do obsługi GUI i okien w Windows.

 

Obszar roboczy

Obszar roboczy kompletnie nie zmienił swojej faktury ani zachowania w stosunku do tego, co reprezentowały sobą Bamboo. Tym samym jest to specjalna, matowa naklejka, która ma za zadanie imitować papier. Takie rozwiązanie niesie ze sobą zarówno wady, jak i zalety:

Z zalet przede wszystkim możemy wymienić:
– wyraźnie lepsze prowadzenie rysika ze względu na opór,
– zmniejszenie się tzw. „Error ratio”, czyli progu błędów wynikających z kładzenia niedokładnie kresek takich, jakich byśmy oczekiwali,
– wrażenie rysowania faktycznie po czymś, co zachowaniem imituje papier.

Z tym że okupione jest to również pewnymi wadami:
– powierzchnia tabletu jest niewymienna i w trakcie pracy zużywa się, powstają mikrorysy oraz wygładzenie w miejscach najczęściej przez nas używanych,
– dzięki temu po pewnym czasie prowadzenie rysika jest nierównomierne pod względem oporu w zależności od miejsca, w którym pracujemy,
– tarcie powoduje również wysoki poziom zużycia rysików w piórku.

W naturalny sposób powstaje więc pytanie o zużycie się tabletu w trakcie pracy na nim oraz skalę tegoż zużycia. Ponieważ sprzęt nie jest mój i akurat pojawił się wtedy, gdy na warsztacie miałem dwie pary Beyerdynamiców z topowymi T1 na czele, awykonalne było wykonywanie na nim pełnoprawnych rysunków i sprawdzanie, jak szybko powierzchnia zacznie się zużywać, ale pamiętając z mojego poprzedniego Bamboo, proces ten był bardzo szybki (2 pełne rysunki i robiło się już „lustro”).

W praktyce okazało się jednak wtedy, że chociażby przy częstym korzystaniu z funkcji dotykowych cały tablet czynił się ostatecznie wspomnianym „lustrem” i tym samym kończył się swego rodzaju okres przejściowy. Zjadł przy tej okazji jeden cały rysik i część drugiego.

Oczywiście można (i nawet całkiem słusznie) zacząć demonizować w tym miejscu sam tablet i producenta, bo wyglądać to może jako podejście „Zużyło się? Ojej. To może tak kup sobie nowy tablet?”. Warto więc pomyśleć, jeśli komuś na tym może zależeć, na rezygnacji z Wacomowego przepisu na powierzchnię „paper-like” i przejściu na folię typu Super Clear. Opisywane wcześniej „marginesy” powierzchni roboczej wybornie wręcz ułatwiają w tym względzie robotę, dzięki czemu możemy nakleić na tablet folię większą, niż przestrzeń aktywna. Koszt takiej folii to na ogół 25-40 zł za dwie sztuki nabywane w pakiecie. Profity?
– kompletnie zerowe zużycie rysików (totalne i dosłowne zero),
– kompletnie zerowe zużycie powierzchni roboczej (j.w.),
– bardzo wysoka odporność na uszkodzenia,
– brak negatywnego wpływania na funkcje dotykowe.

Jedynym minusem jest utrata przez tablet pseudo-papierowego tarcia, które ułatwiać może wielu osobom prowadzenie piórka poprzez zmniejszenie jego czułości i niewymaganie od nas tak dużej precyzji samej ręki. Nadrobić możemy sobie jednak to w bardzo prosty sposób: wystarczy kupić rysiki typu Flex. Są to elastyczne, gumowe końcówki, które będą amortyzowały wszelakie stuknięcia (dodatkowy plus do żywotności folii) oraz generowały na powrót opór pod rysikiem, choć przyznać trzeba od razu że nie taki, jak poprzednio z fakturowaną powierzchnią roboczą. Będzie to opór zupełnie innego rodzaju, ale wciąż ułatwiający mimo wszystko prowadzenie rysika po powierzchni. Można? Można. Koszt takich rysików to 50 zł za 5 sztuk, więc jeszcze akceptowalnie.

 

W praktyce

Sumując wszystko to, co napisałem wyżej, pozostaje już tylko określić jak całość wypada w praktyce. Okazuje się, że zadziwiająco dobrze i aż sam jestem zaskoczony. Tablet jest lekki, fajny, sympatyczny i bardzo intuicyjny. Zachęca do pracy na nim, a co też jest bardzo ważnym czynnikiem, który czasami nawet podświadomie może wpływać na naszą chęć zabaw graficznych, lub też trzymanie go w szafie wraz ze świątecznym kurzem pełnym lenistwa i zapomnienia.

Ograniczone możliwości piórka i tabletu w zakresie wykrywania większej skali nacisku albo obrotu i nachylenia nie są przeszkodą w dobrym sprawdzaniu się tabletu w praktyce. Rysowanie na Intuosie jest mimo wszystko doświadczeniem przyjemnym, płynnym i bezproblemowym, do tego lepiej, niż dawniej na Bamboo. Może Wacom wreszcie postanowił iść do przodu zamiast dreptać w miejscu niczym monopolista, dzięki czemu potencjalny konsument może się tylko cieszyć. Na tą chwilę jest to najlepszy model ze wszystkich linii budżetowych Wacoma, jaki można kupić i z jakiego sam osobiście korzystałem. Zresztą wystarczy zobaczyć na jakość kresek (obrazek 1:1):

 

Recenzja Wacom Intuos Pen & Touch S

 

Żadnego poszarpania, żadnych problemów z naciskiem, czułością, gradacją, a co ostatecznie potwierdził jeszcze szybki nocny matte painting (Painter 12):

 

Recenzja Wacom Intuos Pen & Touch S

 

Jak widać nawet na takim zdawałoby się „budżecie” można coś zdziałać i znacznie przesunąć granicę, od której tablet faktycznie się „skończy” i zacznie nas ograniczać.

 

Opcja wireless

Jeśli komuś nadal mało wolności, może dokupić sobie pakiet rozszerzający możliwości Intuosa o komunikację bezprzewodową. Dawniej trzeba było kupić specjalną wersję tabletu wyposażoną w taką funkcjonalność, ale dziś zarówno Intuosy, jak i Intuosy PRO są w swojej tylnej części modularne. Tym sposobem dostajemy do rąk naprawdę nowoczesny produkt o sporych możliwościach, świetnie uzupełniających się w warunkach potrzeby wysokiej mobilności i jak najmniejszej ilości kabli. Naturalnie komunikacja po kablu jest jak najbardziej możliwa.

 

 

Podsumowanie

Tablet o dziwo wytrzymał dzielnie niekończące się konfrontacje z modelami Intuos 3 (A5) i 4 (Large) oraz najmniejszym Cintiqiem (13HD). Na każdym z droższych tabletów nadal czuć było znaczną poprawę parametrów i większą swobodę w rysowaniu (nawet mimo sprowadzania wszystkich rozmiarem obszaru roboczego do formatu A6 wide), ale odbywa się to za naturalnie wyraźnie wyższą cenę. Najnowsze modele z serii Intuos mogę więc z czystym sumieniem polecić wszystkim amatorom domowego rysowania jako zarówno pierwszy dobry tablet graficzny, albo po prostu opcję budżetową, gdy nie stać nas na profesjonalny wariant, nawet używany. Wszystko co niezbędne, 4 przyciski Express Keys, dotyk i obsługa gestów, bardzo wygodne piórko, poręczny kształt i opcja pójścia w wireless to naprawdę świetny pakiet możliwości w rozsądnej cenie, który nawet ja – wieloletni posiadacz modeli profesjonalnych – muszę docenić.

Zalety:
+ wysoka ergonomia tabletu oraz piórka
+ podwojony względem poprzedników maksymalny dystans wykrywania piórka
+ całkiem dobre wykonanie
+ obsługa dotyku oraz gestów dotykowych
+ możliwość rozszerzenia o funkcjonalność bezprzewodową
+ wymienne okablowanie i opcja customizacji kolorystycznej (kolory: niebieski/czarny)
+ większy stosunek ceny do możliwości niż w poprzednich seriach
+ podatność na modyfikacje powierzchni roboczej

Wady:
– powierzchnia robocza przymocowana na stałe do tabletu
– zauważalne zużywanie się powierzchni oraz rysików w trakcie rysowania
– brak kompatybilności z pozostałymi liniami tabletów Wacoma
– opcje dotykowe nadal z ogromnym input lagiem

Na marginesie:
• wariant M bez dotyku i w mniejszej cenie byłby jednak hitem

Cena:
370-400 zł