Recenzja Wacom Classic Pen

Od ponad trzech lat pracuję na Intuosie4 L, zresztą opisywany był już przeze mnie wcześniej na łamach TF. Jednakże jako osoba z nieco trzęsącymi się rękoma (nerwy, praca, niedosypianie), które przecież przy rysunku trzeba umieć opanować, wiele problemów natury ergonomii towarzyszyło mi od niemal samego początku pracy ze standardowym dla tych tabletów Grip Penem. Z czasem do kolekcji narzędzi pracy doszedł również i Cintiq 13HD, którego Pro Pena dziwnym sposobem jakby nieco mniej mój problem dotyczył – zbyt mocnego ściskania piórka.

Ze względu na owy ścisk, jeden z palców bardzo szybko dawał o sobie znać. Rozwiązaniem problemu było stosowanie rękawiczek bardzo podobnych, jak oryginalny Smudge Guard, tyle że zamiast dwóch ostatnich palców, zostawiałem ostatni i środkowy – właśnie na poczet najbardziej cierpiącego podczas całego procesu. Całość jednak funkcjonowała w sposób trochę nienaturalny – rękawiczka nadaje dłoni sztywności, zaś Grip Pen symuluje w tym wszystkim bardziej trzymanie grubego pędzla, aniżeli np. coś bardziej kreślarskiego.

I właśnie tu pojawia się zapomniany Wacomowski Classic Pen. Zapomniany, ponieważ ogrom osób ogranicza się tylko i włącznie do Grip Penów lub ogólnie piórek dostarczanych wraz z tabletem. Trudno się temu zresztą dziwić – Classic kosztuje blisko 400zł. 4 stówki za kawałek plastiku trochę boli na pierwszy rzut oka, a na nim najczęściej się kończy. Pochopnie.

 

Jakość wykonania i konstrukcja

Wacom Classic Pen współpracuje z tabletami:
– Intuos4
– Intuos5
– Intuos Pro
– Cintiq 21UX (tylko drugiej generacji)
– Cintiq 13HD
– Cintiq 22HD / Touch
– Cintiq 24HD / Touch
– Cintiq Companion / Companion Hybrid

Wraz z piórkiem otrzymujemy:
– klasyczny stand znany z Intuosów3 oraz starszej generacji Cintiqów 21UX/12WX
– 6 wkładów rysika (3 plastikowe-sprężynowe typu Stroke i 3 zwykłe, 1 zamontowany już w piórku)

Piórko jest dostępne jako akcesorium nabywane niezależnie. Żaden obecnie oferowany tablet Wacoma nie ma go jako standardowego wyposażenia, zawsze jest to albo standardowy rysik budżetowy (Bamboo, Intuos), albo Grip Pen (Intuos4/5/Pro, część Cintiqów), albo Pro Pen (w przypadku modeli 13HD i 27QHD). Oczywiście obsługuje tak nachylenie, jak i pełne 2048 poziomów nacisku.

Classic Pen to w rzeczywistości bardzo stara konstrukcja, pamiętająca na dobrą sprawę pierwsze Intuosy produkowane pod port szeregowy (stąd nazwa – Classic). Na tle piórka Grip Pen charakteryzuje się przede wszystkim:
– znacznie mniejszą wagą, mniejszą również od Pro Penów,
– smukłą sylwetką o wyraźnie mniejszej grubości,
– pozbawionym gumy chwytem (zmatowiony plastik),
– brakiem wymiennych kolorowych ringów oraz przycisków beczkowych,
– same przyciski znajdują się wyżej niż w Grip Penie.

Zachowanie się gumki na końcu piórka pozostało bez zmian.

 

W praktyce

Już po pierwszych kilku kreskach dało się zauważyć, że Classic jest znacznie lepszym narzędziem kreślarskim, niż Grip lub Pro Pen. Te dwa ostatnie świetnie nadają się do malowania, ale to na Classicu szkice, jak również codzienną pracę, wykonuje mi się najwygodniej. Piórko jest całościowo lżejsze, bardziej imitujące długopis lub żelówkę, wygodniejsze, pewniejsze w chwycie, dzięki czemu mogę pracować lepiej, dłużej i niekoniecznie z użyciem rękawiczki. Pod względem parametrów technicznych jest dokładnie takie same, jak Grip i Pro, dlatego wszelkie profity notowane podczas pracy można przypisać tylko sferze ergonomicznej.

Dużym plusem jest trzymanie przez tablet ustawień ekskluzywnie dla danego piórka. Krótko mówiąc: możemy zdefiniować Classicowi zupełnie inne parametry czułości i klawiszologię, niż Grip Penowi. Jest to użyteczne nie tylko z perspektywy przeznaczenia danego piórka do narzędzia lub typu wykonywanej grafiki (np. jak u mnie: Classic = linework, Pro = wypełnianie kolorami), ale też programu, w jakim się pracuje. Grip skonfigurowałem do pracy tylko i wyłącznie w Photo-Paintcie X6, który zamiast funkcji Przesuń/Przewiń wykorzystuje kliknięcie środkowym przyciskiem myszy. Oczywiście można ten konkretny rozstrzał załatwić sobie przyciskiem Express Keys, ale skoro i tak ma się po zakupie Classica dodatkowe piórko, a Cintiq nie ma w wersji 13-calowej ich zbyt wiele, po co się męczyć?

Często zdarzało mi się przy Grip Penie naciskać przypadkowo jeden z przycisków beczkowych. Classic ułatwia życie tym, że są one położone wyżej toteż próg błędu z tego wynikający jest znacznie mniejszy. Przy Pro/Gripie trzeba było i nadal trzeba na ten aspekt mi uważać.

 

 

 

 

Czy piórko posiada wady? W zasadzie tak, ale zależą one od naszych przyzwyczajeń i kształtu ręki. Przykładowo umiejscowienie przycisków beczkowych wyżej jest dla mnie bardzo dobrym rozwiązaniem, ale posiadam duże ręce i grube palce. Dla kogoś z mniejszą dłonią Grip/Pro mogłyby być idealne, toteż Classic będzie utrudniał pracę z przyciskami. Brak gumki również może prowadzić do pewnych problemów z nawykiem, że zawsze pod palcami tworzy się tarcie. W efekcie zdarzyło mi się kilka razy wypuścić piórko z palców, gdyż plastik nie dawał mi tak wielkiego oporu. Wreszcie – można na siłę czepiać się stojaka, który jest w wersji tak samo klasycznej co same piórko, a więc nie ma w sobie zasobnika na rysiki. Stąd rola Classica jest bardziej zdaje się uzupełniająca, choć niekoniecznie musi taką być. Rysiki zresztą i tak mi się już nie zużywają – zarówno Cintiq jak i Intuos mają na sobie folię Super Clear, która jest znacznie lepsza nawet od tej z Intuosów 3, ostatecznie przebijając też jakiekolwiek opisywane przeze mnie manewry z czarną pleksą.


Podsumowanie

Na dzień dzisiejszy ze względu na całościową wygodę użytkowania Classic Pen jest wbrew moim pierwotnym założeniom na stałe przypisany do Intuosa 4 L w pracy. Z kolei na Cintiqu, który i tak na ogół wymaga rękawiczki (wyraźnie lepsze prowadzenie ręki po ekranie), prym wiedzie duet Pro + Grip w konfiguracji dla odpowiednio Photoshopa/Paintera oraz Photo-Painta. Ze wszystkich akcesoriów Wacoma muszę przyznać, że akurat pieniądze wydane na Classica były tymi lepiej zainwestowanymi.