Recenzja słuchawek KOSS UR40

Znalezienie tanich i dobrych słuchawek potrafi być nie lada problemem, a o czym wie każdy, kto lubi wydać jak najmniej za jak najwięcej. W grę wchodzą tu nie tylko pieniądze, ale też osobiste preferencje i nawyki, być może ukształtowane przez poprzedni sprzęt albo gatunek słuchanej muzyki. To niewątpliwie komplikuje sprawę. Czy jest więc w takiej sytuacji produkt, który wyróżnia się, czy nawet deklasuje wiele rozwiązań konkurencyjnych? Okazuje się że tak.

Utarło się że w cenie do 140zł nie można kupić jakichś wyjątkowych słuchawek, ciągle widać zachęty do HD555 czy CAL!, ale są to modele odpowiednio droższe i wychodzące poza podany wcześniej skromny budżet. Co więc powiecie na ultra lekkie i wygodne słuchawki otwarte, oferujące bardzo ciekawe brzmienie i kompaktową, przenośną konstrukcję w cenie chociażby popularnych w niektórych kręgach słuchawek „4gamers”? Właśnie takie są KOSS UR40 – będące bohaterem tej stosunkowo krótkiej, ale mam nadzieję konkretnej recenzji, którą dodatkowo postanowiłem odświeżyć po niemal dwóch latach. W końcu, to co dobre powinno zasługiwać na szerszy opis.

KOSS jest znaną i cenioną marką w USA, w Polsce chyba każdy zna modele KSC75 i Porta PRO, a jeśli nie to najwyższy czas się nimi zainteresować.
UR40, jak już wspominałem, to składane, niezwykle lekkie słuchawki wokółuszne o konstrukcji otwartej. Oznacza to że mamy tu styczność z produktem mobilnym i nastawionym na jakość dźwięku połączoną z wysoką wygodą noszenia. Wiele osób, w tym ja, ma ogromne problemy z dopasowaniem sobie słuchawek takich, które gwarantowałyby wszystkie te cechy w obrębie jednego modelu. UR40 mają wszystkie z nich i na pewno gro osób się o tym przekona, gdy tylko spróbuje je zakupić.

Pierwsze wrażenie
Cena produktu jest bardzo atrakcyjna, dlatego zapewne zastanawia Was gdzie producent poczynił cięcia. Pierwszą odpowiedź znajdujemy już na starcie: pudełko i wyposażenie. Jest to zwykły blister, znany z wielu akcesoriów komputerowych sprzedawanych w sklepach. Nie wyróżnia się absolutnie niczym szczególnym, również i wyposażeniem jakie otrzymuje się wraz ze słuchawkami, a które istnieje tylko pod postacią przelotki na dużego jack’a. W gruncie rzeczy dziwiłbym się gdyby było ono jakość szczególnie rozbudowane w tej cenie, w przypadku KOSSów sprawdza się wyśmienicie powiedzenie „nie należy sądzić książki po okładce” więc najlepiej będzie skupić się samym produkcie – bo przecież to on jest najważniejszy.

Ktoś, kto pierwszy raz trzyma UR-ki w ręku może mieć mieszane uczucia. Z jednej strony duże, okalające uszy kopuły, z drugiej zaś wrażenie że zaraz się coś ułamie bądź urwie. Dzięki temu że są bardzo lekkie, stały się aż zbyt lekkie i niestety nie da się tu ukryć że producent na jakość wykonania położył mniejszy nacisk niż na wrażenia słuchowe: gąbki są wykonane z ceratki – materiał został oblany cienką warstwą gumopodobną, a więc standard jak na ogromną większość słuchawek za takie pieniądze, kabłąk ma nieobrobione brzegi ale jest wzmacniany w miejscu łamania za pomocą – tu ciekawostka – elementów pokrytych tytanem. Miałem okazję badać ich wytrzymałość i faktycznie jest bardzo wysoka.

W kwestii użytkowania słuchawek warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz – srebrna farba potrafi bardzo szybko ulec zdrapaniu. Należy też uważać na kabel, który zdarzało się innym ludziom po prostu wyrwać, choć jeśli uważamy na sprzęt i szanujemy go, nie powinno być problemów – a nawet jeśli, KOSS daje na wszystkie swoje produkty dożywotnią gwarancję. Po prostu czas skończyć z machaniem łapskami we wszystkie strony, nie tylko przy UR40 ale i każdych innych słuchawkach.

KOSS UR40 recenzja

Słuchawki można bardzo łatwo złożyć do środka co niewątpliwie jest pomocne przy transporcie, a jeśli dołożymy do tego dosyć krótki i cienki kabel 1,2m (co jest długością w sumie standardową) znany z wielu „pchełek” i kompaktów o zastosowaniu stricte outdoorowym, zaczniemy dochodzić do wniosku że sprzęt jest przeznaczony bardziej do przenośnych odtwarzaczy mp3. Czy na pewno?

Komfort i odsłuch
Pierwsze założenie słuchawek jest bardzo pozytywne, idealnie leżą na głowie, nie cisną, nie przeszkadzają gdy mamy założone okulary. Dla wszystkich mających duże głowy dobra nowina: słuchawki na pół gwizdka w rozłożeniu a już pasują jak złoto, duży plus na korzyść KOSSów, w przypadku wielu AKG nie było tak różowo – jak choćby K518 DJ, K181 DJ czy też nawet i zdawałoby się dosyć wygodnych K142 HD. Będę szczery – tak komfortowych słuchawek trudno jest się doszukać u konkurencji, jeśli miałbym wskazać inny model który tak wygodnie leżał mi na głowie to chyba tylko elektrostatyczne Lambdy SR od STAX’a, a które kosztują ponad 10-krotnie więcej. Jak już mówiłem, mam osobiście ogromne problemy z doborem słuchawek w tym zakresie, prócz SR202 tylko AKG K450 i K480 NC  mógłbym wskazać jako modele, które nie powodują u mnie w zasadzie żadnego dyskomfortu po dłuższym odsłuchu. UR40 mogłyby być dla mnie pojemniejsze, głębsze, ale i tak bardzo zabawny jest fakt, że słuchaweczki za 140zł są i tak wygodniejsze od kosztujących ~500zł mainstreamowych modeli AKG pokroju K142 czy nawet K240. Po prostu jest to coś, z czym muszę się rad nie rad pogodzić.

Rzecz która rzuca się w uszy to świetne pozycjonowanie dźwięku, przestrzeń, czuć w nich każdy dźwięk jakby był na swoim miejscu, a co określiłbym jako wysoką wirtualność tych słuchawek. Jeśli UR40 zostaną zaprzęgnięte do odtwarzania muzyki elektronicznej (nie umc umc umc, tylko normalnej muzyki), to dźwięk prawdopodobnie Was po prostu oczaruje. Mimo że słuchałem wielu modeli i po bardzo długich poszukiwaniach ostatecznie skreśliłem w swoim przypadku słuchawki dynamiczne na rzecz elektrostatyczych, jako słuchawki, które miałbym traktować jako swoje główne narzędzie odsłuchowe, to jednak jestem w stanie docenić mimo wszystko … jakby to określić … „dźwięk w oparciu o cenę” – ten, w tych tanich i bardzo wygodnych „srebrnikach”, stoi bardzo wysoko. Oczywiście że można doszukać się pewnych ubytków brzmienia, ale bez przesady – jeszcze raz warto spojrzeć na cenę, a jeśli to nie pomoże, trzeba ponownie na nią spojrzeć. Po prostu w tych 140zł każda złotówka ma swoje usprawiedliwienie.

Wrażenia z odsłuchu są naprawdę bardzo pozytywne i zaskakujące, zasługa jest tu w konstrukcji otwartej słuchawek i ogólnej specyfice grania tego producenta. Bas dzięki temu nie jest co prawda tak agresywny i zwielokrotniony jak w wielu innych modelach słuchawek, a umiarkowany i ciepły, choć potrafi zejść dosyć nisko i zaskoczyć tym słuchacza – fani zbalansowanego basu będą więc zadowoleni w 100%. Można dojść wręcz do wniosku że dźwięk jest „za dobry” na urządzenie pod przenośne odtwarzacze mp3. Same słuchawki naturalnie muszą się odpowiednio rozgrzać, słuchacz również musi się do nich w pewnym stopniu przyzwyczaić, toteż wszelkie oceny brzmienia radziłbym sobie darować na mniej więcej tydzień. Po tym czasie UR40 powinny spokojnie przekonać do siebie nawet co bardziej opornych posiadaczy.

Co ciekawe, słuchawki te są najtańszym modelem otwartym dostępnym na rynku, który oferuje taką jakość dźwięku w takiej a nie innej cenie. Myślę że trudno jest znaleźć produkt o takiej samej konstrukcji, uniwersalności, formacie oraz jednocześnie cenie i wynikającej z niej jakości brzmienia, która jest, mówiąc szczerze, zbyt wysoka jak na 140zł.

Przestrzenność jaką oferują UR40 jest tak mocno zakreślona, że wpływa na całą scenę dźwiękową. Słuchacz ma wrażenie że wszystkie plany rysowane są nie na poziomie uszu, czy też lekko ponad (jak w zwyczaju ma to robić wiele produktów od AKG na ten przykład), ani też w środku głowy (jak Grado) ale poza nią i … pod słuchaczem. Nie tylko daje to spore możliwości w muzyce, zwłaszcza elektronicznej, ale też w grach.

Testowałem swego czasu te słuchawki w takich tytułach jak Unreal Tournament III czy też Battlefield 2 – i w każdym wypadku grało mi się nie tylko bardzo wygodnie ale i z precyzyjną topografią dźwiękową towarzyszącą temu co działo się na ekranie. Wiele modeli słuchawek mogłoby się od nich uczyć pod tym względem i właśnie dlatego jest to bardzo często model wskazywany przeze mnie jako alternatywa dla przereklamowanych zabawek „dla graczy” z mikrofonem. Po prostu w tej samej czy niewiele większej cenie można dostać produkt, który swoją uniwersalnością i walorami akustycznymi przebije każde słuchawki „4gamers” w tej klasie cenowej, jeśli więc ktoś chce wydać swoje pieniądze jak najlepiej, powinien przede wszystkim rozpatrzyć połączenie UR40 z Zalmanem ZM-MIC1.

Należy jednak pamiętać że te słuchawki, mimo niskiej ceny, potrafią wypunktować słabe źródła i odtwarzacze. Dlatego jeśli już je kupować, to należy upewnić się co do posiadanej karty dźwiękowej. Zadowolą się spokojnie Audigy 2ZS, Xtreme Gamerem lub Xonarem DS oraz odtwarzaczami oferującymi dobrą jakość i więcej niż 10mW na kanał (jako że to model 60-ohmowy). W przypadku DS, posiadacz będzie miał dodatkową możliwość dostrojenia sobie brzmienia pod własne preferencje za pomocą wymiennej kostki OPA, co jeszcze bardziej potęguje opłacalność takiego połączenia.

Konstrukcja otwarta nie dla każdego
Zalety zaletami, ale czy istnieją jakieś większe przeciwwskazania użytkowe dla tych słuchawek? Tak, ale wynikają nie z ubytków słuchawek a ich otwartej konstrukcji – w momencie słuchania wystarczy że ktoś wejdzie do pokoju i włączy telewizor, efektem będzie słyszenie wszystkiego co dzieje się dookoła – słuchawki niemal nie izolują dźwięku z otoczenia (gdybym miał wskazać jakąś precyzyjną wartość, stwierdziłbym że mają jedynie 10-20% tłumienia). Zawdzięczają to znów konstrukcji otwartej i automatycznie skreśla je to jako dobrego kompana w podróży, ponieważ po prostu jadąc pociągiem czy autobusem nie da się słuchać muzyki, a biorąc głośniej można jedynie mocniej uszkodzić sobie słuch. Jak to mówią – nie ma róży bez kolców, ale spodziewanie się po słuchawkach otwartych tak ogromnej przestrzenności i jednocześnie izolacji od otoczenia, byłoby idiotyzmem. Tak samo jak nie da się oddychać płucami pod wodą, tak nie da się połączyć tych dwóch aspektów ze sobą. Koniec, kropka.

W tym miejscu należy sobie postawić też pytanie: gdzie więc jest miejsce tych słuchawek? Odpowiedź jest trudna, gdyż mobilność wskazuje na sprzęt przenośny, jakość dźwięku na domowy odsłuch, a brak izolacji próbuje negować oba zastosowania, choć bardziej udaje mu się z tym pierwszym. Słuchawki wykazują się to wszystko ogromną wszechstronnością i brzmieniem nadającym im wielopoziomowości doznań akustycznych. Oczywiście o ile do pary dobierze się im kartę lepszą niż zintegrowana – dopiero wtedy mogą rozwinąć skrzydła.

Wskazałbym je więc jako model do wielogodzinnych odsłuchów domowych i do gier, zajmujący mało miejsca, nie męczący osób noszących okulary i gratkę dla ludzi szukających tzw. „czarnych koni” – słuchawek niedocenianych o sporych możliwościach w bardzo niskiej cenie.

Podsumowanie
Za swoją cenę słuchawki wg mnie są bezkonkurencyjne, o ile w kwestii jakości wykonania nie ma co oczekiwać cudów, tak dźwięk jest zaskakująco dobry. Jedynym realnym problemem więc, oprócz ryzyka niższej żywotności w rękach osób, które nie mają zbytniego szacunku do sprzętu, jest tu izolacja, a dokładniej jej brak. Jeśli jednak tylko zapewnimy sobie ciszę, np. w pokoju / mieszkaniu, słuchawki pokażą na co je stać i na pewno dostarczą mnóstwa przyjemności ze słuchania.

Uwaga: W sieci można znaleźć tzw. „Kramer mod”, autorskie wygłuszanie otoczenia w UR40 poprzez taśmową izolację wewnętrzną. Zdjęcia wraz z manualem krok po kroku znajdziecie pod tym adresem.



Komentarze (2) do “Recenzja słuchawek KOSS UR40”

  1. djk pisze:

    Posiadam te słuchawki i przyznaje , że jakość dźwięku jest świetna lecz trzeba posiadać też dobrej jakości nagrania by poczuć pełną głębie dźwięku na tych słuchawkach.
    Jak autor wspominał tłumienie jest słabe ale wydaje mi się , że wystarczające by móc z nimi gdzieś się wybrać .

  2. kordek pisze:

    ja mieszkam w hałaśliwej stolicy i powiem wam że kiedy weźmiemy muzykę nieco głośniej to nie słychać dźwięków otoczenia, no a jeśli nawet to znikomo i niech to nie stanowi dla was problemu:) fakt faktem najlepiej zawsze słucha się muzyki z dobrych źródeł mp3 kompletnie odpada, najlepiej słucha się w formacie FLAC lub VAWE no to tyle:)

Skomentuj wpis